11.02.2012
Węzeł gordyjski
KONFLIKT. Jeszcze nigdy tak wielu, nie zajmowało się sprawą tak niewielu
Spór dotyczy budynku widocznego z lewej strony. Za nim stoi dom państwa Zawartków. Fot. Aleksander Gąciarz
Zamiast wstępu można sparafrazować Winstona Churchilla: jeszcze nigdy tak wielu nie zajmowało się sprawą tak niewielu.
Tych "wielu" to prawnicy, samorządowcy, inspektorzy budowlani, urzędnicy od szczebla gminnego począwszy, na warszawskich instytucjach centralnych skończywszy, wreszcie media z ogólnokrajową telewizją TVN na czele. "Niewielu" z kolei to Lidia Zawartka, nauczycielka proszowickiej Szkoły Podstawowej nr 1 oraz inwestor, który kilka lat temu kupił w Proszowicach niewielką działkę.
Ponieważ nabywca prosi, by nie ujawniać jego nazwiska, dla łatwiejszego odbioru tekstu nazwijmy go Mariuszem Jurkowskim. Właśnie nieruchomość, którą kupił - wszystkiego nieco ponad dwa ary - stała się przedmiotem konfliktu, ciągnącego się od ośmiu lat.
Spadek (nie)odzyskany
Od razu zaznaczmy, że stroną ofensywną i starającą się o nadanie sprawie rozgłosu jest pani Lidia. O swoich racjach jest przekonana w stu procentach. - Moim celem jest odzyskanie działki i doprowadzenie do wyburzenia budynku, który na niej bezprawnie powstał. Z jego istnieniem nie pogodzę się nigdy - deklaruje stanowczo i przypomina, że jej rodzina sto lat temu kupiła pod Proszowicami nieruchomość. W latach 60. została jej pozbawiona, bo grunt był potrzebny pod budowę szpitala. Ponieważ nie cały teren został na to przeznaczony, na początku lat 90. część działki udało się odzyskać. Zawartkowie teren zagospodarowali, ogrodzili, wybudowali na nim dom. Z czasem okazało się, że zgodnie z dokumentami niewielka część tego gruntu nadal pozostaje własnością komunalną. A że gminie taki skrawek nie był do niczego potrzebny, postanowiła go sprzedać. Lidia Zawartka otrzymała propozycję pierwokupu, ale nie skorzystała z niej dowodząc, że grunt jej się prawnie należy. Niczego jednak nie wskórała i gmina działkę sprzedała.
Nieuciążliwe usługi handlu
Kupił ją Mariusz Jurkowski. - Zaraz potem zaczęły się problemy. Państwo Zawartkowie zaczęli nas nagabywać, domagać się oddania ziemi. Złożyłem im propozycję, żeby odkupili ode mnie działkę za kwotę, jaką ja zapłaciłem gminie, ale nie wyrazili na to zgody. A przecież za darmo im nie oddam - przypomina. Tym bardziej, że z formalnego punktu widzenia wszystko było w porządku. Gmina była właścicielem działki i zgodnie z prawem mogła ją sprzedać. Również w majestacie prawa Jurkowski został jej właścicielem: ma akt własności i księgę wieczystą. Ponieważ kupił nieruchomość z myślą o tym, by tam zainwestować, rozpoczął starania zmierzające do budowy "budynku nieuciążliwych usług handlu (...) wraz z budową infrastruktury technicznej". 12 lipca 2005 otrzymał pozytywną decyzję burmistrza Proszowic o warunkach zabudowy. Trzy lata później, 19 grudnia 2008 starosta proszowicki zatwierdził projekt i wydał pozwolenie na budowę. Wreszcie 29 października 2010 powiatowy inspektor nadzoru budowlanego udzielił pozwolenia na użytkowanie budynku.
W tym czasie pomiędzy obiema stronami nasilał się konflikt. Mariusz Jurkowski zarzeka się, że nie chciał problemów. - Miałem nadzieję, że będziemy żyli jak sąsiedzi. Gdy okazało się, że przyłącze wody do domu Zawartków znajduje się na działce, którą kupiłem, nie tylko nie kazałem go zlikwidować, ale jeszcze zapłaciłem 5 tysięcy, żebym sam mógł z niego korzystać - przypomina. Z kolei Lidia Zawartka uważa, że nabywca gruntu, wiedząc, że ona będzie dążyć do jego odzyskania, nie powinien był go kupować, a tym bardziej zabudowywać. - Nigdy nie ukrywałam, że uważam tę część nieruchomości za fragment spadku, który mi się należy - tłumaczy.
Urzędowy zawrót głowy
- 1
- 2
- 3
- następna »
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (3)
Wydrukuj
Wyślij link
-
25.05.2012
Turecka gościnność po polsku
Możliwość zwiedzenia Turcji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i kilku innych europejskich państw przez uczniów proszowickiego Gimnazjum i Szkoły Podstawowej nr 1, to największa korzyść z udziału w programach finansowanych przez Unię... -
25.05.2012
Weekend ze sportem i uśmiechem
ROZRYWKA . Amatorzy sportu i zabawy w nadchodzącą sobotę i niedzielę nie powinni się nudzić. Tradycyjnie na ostatni weekend maja zaplanowano Dni Koszyc. Z kolei w niedzielne popołudnie w Proszowicach będzie można się zabawić podczas... -
25.05.2012
Krótko
-
24.05.2012
Prezes się wyprowadza
-
24.05.2012
Zaprosili mamy do świetlicy
Facebook
GooglePlus
Wykop













...
2012-02-13 18:17:20
W pełni popieram te opinie. Urzędnicy myślą tylko o swoich korzyściach, a dobro i potrzeby zwykłych ludzi są staczane na tory boczne.
Odpowiedz »
j.p
2012-02-12 08:05:42
Moja propozycja jest taka, czas zacząć reanimować to miasto i gminę trzeba przeprowadzić REFERENDUM zanim obecnie panujący i nieudolnie zarządzający zasypią nas całkowicie gnojem.
Odpowiedz »
;
2012-02-11 12:59:26
W żadnej innej szanującej się gminie nie dochodzi do takich sytuacji, bo prawo jest prawem i należy go przestrzegać. W naszej gminie (Urząd Kumoterski) wszystko można załatwić bo tu mało kto wie co to jest prawo i czemu ono służy. Żal d..ę ściska co się tutaj dzieje.
Odpowiedz »
Dodaj komentarz