03.02.2012

Gminne spory nadal bez grubej kreski

NOWE BRZESKO. Od wyborów samorządowych, w wyniku których doszło tu do zmiany lokalnej władzy minął ponad rok.

Panie z nowobrzeskiej Rady Miejskiej potrafią twardo bronić swoich racji Fot. Aleksander Gąciarz

Tymczasem emocje i temperatura sporów pomiędzy zwolennikami starej i nowej ekipy rządzącej nie spada. Odbiciem podziału środowiska jest Rada Miejska, która - w pewnym uproszczeniu - składa się ze zwolenników i przeciwników tego, co działo się w Nowym Brzesku przed wyborami 2010 roku.

Obie strony dzieli przynależność klubowa, która jest charakterystyczna tylko dla Nowego Brzeska (w innych radach gmin kluby praktycznie nie funkcjonują). Radni skupieni w Ziemi Nowobrzeskiej postrzegani są jako osoby pozytywnie oceniające inicjatywy podejmowane przez poprzedniego wójta Jana Chojkę. Radnym skupionym z klubie Polskiego Stronnictwa Ludowego bliżej do obecnego burmistrza Grzegorza Czajki. Oczywiście ten podział nie zawsze przekłada się dokładnie na wynik głosowań w radzie. W przypadku stawek podatku rolnego propozycję burmistrza poparła część radnych opozycyjnych, podczas gdy kilka osób z PSL była im przeciwna. Podział nie jest zatem sztywny, niemniej wyraźny. Obie strony dzieli odmienne postrzeganie wielu kwestii: ocena zrealizowanych w gminie inwestycji, stosunek do odzyskanej miejskości, wizja współpracy z administratorem wodociągów, to te najbardziej wyraźne. A wszelkie próby przezwyciężenia pęknięcia, mimo składanych wielokrotnie deklaracji, wydają się trudne.

- Ja już nie chcę wracać do przeszłości, nie chcę być posądzany, że zrzucam z siebie odpowiedzialność na poprzedników. Pracujemy na własny rachunek - przekonywał niejeden raz burmistrz Czajka. Niemniej ta przeszłość ciągle powraca i powoduje kolejne napięcia. Tak jak w przypadku opisywanej przez nas w tym tygodniu sprawy przetargu na remont świetlicy w Kucharach, która trafiła do prokuratury. Tak jak w przypadku rewitalizacji rynku, która może mieć jeszcze większy ciężar gatunkowy i finansowy. A że obie korzeniami tkwią w poprzedniej kadencji, obok takich deklaracji jak cytowana powyżej, pojawiają się przeciwstawne.

- Panie burmistrzu, niech Pan wreszcie przestanie za swoje niepowodzenia zrzucać winę na poprzedników i zacznie brać odpowiedzialność za swoje działania. Nas nie ma w gminie już ponad rok - mówiła we wtorek, z trudem panując nad emocjmi, była wicewójt Magdalena - Kalarus Kwaśniewska. Napięciom w gronie nowobrzeskich samorządowców sprzyja też nerwowość w organizacji pracy Rady Miejskiej.

Stawki podatku rolnego zostały w ostatecznym kształcie przyjęte po trzech głosowaniach na trzech kolejnych sesjach. Budżet gminy został uchwalony w trybie, który praktycznie uniemożliwił dokładne zapoznanie się z jego zapisami na posiedzeniach komisji. W efekcie zawierał usterki, które również trzeba było usuwać w trybie nadzwyczajnym i w ostatniej chwili.

Opozycja wini za taki stan rzeczy pełniącego obowiązki przewodniczącego Rady Miejskiej Jana Srogę. Zarzuca mu, że nie panuje nad sytuacją. Na wtorkowej sesji Renata Belska zapowiedziała nawet, że rozważa złożenie wniosku o jego odwołanie. Zainteresowany broni się z kolei, że zarówno przyspieszony tryb uchwalenia budżetu, jak i wprowadzenia poprawek do niego, nie wynikały z jego zaniedbań, a z zaleceń Regionalnej Izby Obrachunkowej. - RIO wymaga od nas natychmiastowego podjęcia określonych uchwał, co powoduje, że nie można ich przyjąć trybie zwyczajnej sesji - tłumaczy Jan Sroga. A w rozmowie z reporterem "Dziennika Polskiego" mówi: - Chciałbym, żeby wreszcie ukazał się na temat naszej gminy jakiś spokojny artykuł.

Aleksander Gąciarz

proszowicki@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

km
2012-02-03 11:10:34

"A w rozmowie z reporterem "Dziennika Polskiego" mówi: (J. Sroga) Chciałbym, żeby wreszcie ukazał się na temat naszej gminy jakiś spokojny artykuł" - no to panie w-ce przewodniczacy zacznijcie od samych siebie i dajcie przykład, bo jak wiadomo przykład idzie z góry

Odpowiedz »

Dodaj komentarz