20.04.2011
Grasują podpalacze stodół
POŻARY. Wzdłuż wsi ciągnie się zapach spalenizny. Trzy budynki spłonęły już w Rusocicach i jeden w Kamieniu. Ludzie w obawie o dobytek zaczynają organizować nocne dyżury.
Strach padł na mieszkańców Rusocic i Kamienia. Płoną stodoły. Jedna po drugiej. Ludzie uważają, że to robota podpalaczy. - Co innego może być? Zawsze pali się o tej samej porze - między godziną 20 i 22. Zawsze płonie stodoła - mówią ludzie z Rusocic. Niektórzy twierdzą, że przy kościele było ogłoszenie, iż podpalacz chce puścić z dymem siedem czy dziewięć budynków.
We wsi tu i ówdzie pogorzelisko. Stoją stodoły bez dachów, wystają z nich tylko kikuty osmolonych belek. Ostatni raz paliło się w miniony poniedziałek u Stanisława Gali. W jego stodole jeszcze tli się ogień, spod sterty zalanej wodą słomy wydobywa się dym. Straż już dwa razy przyjeżdżała dogaszać. Wcześniej było trzy inne pożary.
Zaczęło się od pożaru stodoły u Krzysztofa Greli. - To było miesiąc temu - przypomina sobie Grela, gospodarz z Rusocic. - Ze 20 minut po godzinie 21 zadzwoniła sąsiadka, że palą się moje budynki gospodarcze. Mieszkam kilka domów dalej, więc pobiegłem szybko. Wszystko stało w ogniu. Nie wiedziałem, co ratować. Co uda się wyciągnąć z płomieni? Z jednej strony obiektu w oborze było 15 świń. Zdążyłem je wyprowadzić. Potem cały dach runął - bierze głęboki oddech pan Krzysztof. Spłonęły mu urządzenia rolnicze, silniki do maszyn, narzędzia i dwie tony zboża. - Zacząłem odbudowywać. Ochłonąłem trochę, ale wszystko odżyło, bo wybuchło parę kolejnych pożarów. Nie mam już siły - załamuje ręce.
Następny pożar wybuchł w sąsiedniej wiosce - w Kamieniu. Wtedy mieszkańcy jeszcze myśleli, że to przypadek. Mylili się. Podpalacz znów przyszedł w minioną niedzielę. Tym razem narobił nieszczęścia u Kamińskich. To starsi państwo, którzy w niewielkiej stodole mieli słomę, siano i skład drewna. - Wszystko poszło z dymem. Nie będzie czym palić w piecu, nie będzie czym robić w polu, bo narzędzia też spalone - 78 letnia Krystyna Kamińska oparła się o płot i mocno zaciska ręce na sztachetach. Patrzy ze łzami w oczach, jak mąż Mieczysław przerzuca zwęglone kawałki drewna. - Już nie poradzimy. Jak się z tego pozbierać? Mąż jest po zawale - martwi się pani Krystyna. Ogień zastał ich, gdy spali. Było już po godz. 21. Stodoła stała kilka metrów od domu. Gdyby nie szybka reakcja strażaków, spłonęłyby obydwa budynki. - Spaliśmy. Nagle usłyszałam, że ktoś dobija się do drzwi. Sąsiadka stukała i krzyczała: Pali się! Pali! Jak wyszłam z domu, to pół stodoły już zajął ogień. Dzieci mieszkają daleko, ale przyjechały, żeby pomóc tylko uprzątnąć pogorzelisko - wzdycha gospodyni. Stwierdza, że ludzie we wsi boją się mówić o podpalaczu. - Jednemu spalą stodołę, drugiemu mogą podłożyć ogień pod dom. Lepiej siedzieć cicho - mówi ze strachem kobieta.
W Rusocicach jeszcze tylu jednostek straży na raz nie widziano. - W niedzielę pożar w Rusocicach gasiła jedna jednostka zawodowa i osiem ochotniczych - podaje dyżurny z Komendy Miejskiej PSP w Krakowie. - Na drugi dzień znów strażacy jechali do Rusocic. Po godz. 22 paliła się kolejna stodoła. W jej gaszeniu brało udział 11 zastępów straży - wylicza dyżurny z PSP. Wówczas ogień szalał u Stanisława Gali. - Żona pierwsza zobaczyła blask ognia - mówi pan Stanisław. - Było już po godz. 22. Wybiegłem z domu, złapałem wąż, żeby gasić, ale nie dałem rady. Sąsiadka w tym czasie dzwoniła po straż. Nie dało się ratować sprzętu, zdążyłem tylko wyprowadzić świnię, która stała w jednym z pomieszczeń stodoły - opowiada. Maszyny ma spalone, pół tony zboża też strawił ogień. Ze stodoły zostały kawałki ścian i kilka zwęglonych belek na dachu.
- 1
- 2
- następna »
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
25.05.2012
Marzą, by ich licealiści zostali ministrami
Pocztą pantoflową rozchodzą się wieści o wysokim poziomie nauczania, szansach dla młodych, wyposażeniu i atmosferze panującej w Liceum Ogólnokształcącym w Centrum Edukacyjnym "Radosna Nowina 200o" w Piekarach. Ta katolicka szkoła obchodzi... -
25.05.2012
Sprawdzają skąd jest odór na ul. Tynieckiej
SKAWINA. Po skargach mieszkańców ul. Tynieckiej i Torowej w Skawinie na dławiący odór z firmy Vesuvius szefowie zakładu produkcji materiałów ogniotrwałych powołali dwa zespoły, które mają przeprowadzić kontrole w firmie i wyjaśnić... -
25.05.2012
Familiada na rowerach w Dolinie Będkowskiej
-
25.05.2012
Krótko
-
24.05.2012
Chirurg światowej sławy odwiedził skawiński szpital
Facebook
GooglePlus
Wykop













Brak komentarzy
Dodaj komentarz