18.02.2012
Sami naprawili wielką awarię wodociągu
INTERWENCJA. Prawie 500 gospodarstw domowych w Nowym Targu przez cztery doby było bez wody. Suche krany były na Grelu, na Nowym i na Buflaku.
Przedstawiciele spółki mimo mrozy i śniegu znaleźli miejsce awarii i ją usunęli Fot. Beata Szkaradzińska
W Nowym Targu już szykowano pomoc dla osiedli, które od przeszło czetrech dni były bez wody. Miejska spółka wodociągowa zobowiązała się, że będzie ją dowozić beczkowozami. Tematem zainteresował się sam burmistrz Marek Fryźlewicz. Mieszkańcy jednak nie tylko podziękowali za pomoc, ale i sami... szybko naprawili sieć.
- Zlokalizowaliśmy awarię. Trwało to jednak dość długo z powodu dużej warstwy śniegu. A brak wody w naszym wodociągu wziął się z tego, że w całości opróżniony został basen, natomiast woda z rury podeszła pod jeden z domów - mówi Tadeusz Truty, mieszkaniec Grela.
- Teraz odkopujemy rurę i zrobimy przepięcie sieci - mówił wczoraj Mariusz Garb, szef spółki wodnej.
Jak się okazuje, na tym dużym terenie nie działa spółka miejska, lecz prywatna, a jej członkami są sami mieszkańcy.
Brak wody to wynik siarczystych mrozów oraz prawie 6-miesięcznej suszy jaka panowałą na całym Podhalu. Jak sięga pamięć mieszkańców, brak wody na wysoko położonych osiedlach to był tylko problem przednówka.
- Wiemy, że w Zębie są domy, które już kilka miesięcy cierpią na brak wody - mówili mieszkańcy Grela.
Zapewnili też , że sami odwołali pomoc miejskiej spółki, bo sami zlokalizowali i na prawili awarię. Dodali, że są tolerancyjni, bo to ich własna spółka i wodę mają niemal gratis.
- Ta pani co zrobiła aferę, nie należy do spółki, tylko wynajmuje tu dom. Nie ma pojęcia, czym jest spółka i jak funkcjonuje - mówią oburzeni mieszkańcy Grela. Dodają, że gdy doszło do awarii, poszli po pas w śniegu do źródeł. Przebiegu rur szukali też... różdżką.
Przewodniczący Mariusz Garb podkreśla, że prawo spółki precyzuje wyraźnie, że jeśli ktoś nie pomaga spółce, a utrudnia jej życie, może zostać z niej zwyczajnie wykluczony.
- Spółka powstała w 1971 roku, jej inicjatorem był Andrzej Bąk. Wcześniej ludzie wodę czerpali z Klikuszówki lub ze studni - mówi szef spólki wodnej Mariusz Garb. - My o naszą sieć i ujęcia wody dbamy własnym sumptem. Teraz też kopiemy własną koparką.
Woda do sieci dociera z kilku źródeł wprost z Gorców. Jest ona prawie mineralna. Tymczasem ludzie nie płacą za nią zbyt wiele. Udział roczny w spółce to koszt zaledwie 80 złotych. Mimo tak niewielkich opłat spółka nie zamierza cen podnosić, a zamierza inwestować. Przymierza się do budowy studni głębinowych. Te byłyby pomocne w czasie wysychania źródeł z powodu braku opadów.
Beata Szkaradzińska
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
25.05.2012
Górale chcą zmienić wizerunek górala
Zakopiański oddział Związku Podhalan ma dosyć pseudogóralszczyzny w mediach i szargania dobrego imienia górali. Zapowiada walkę o zmianę wizerunku górali w Polsce. -
25.05.2012
Prof. Hodorowicz o nowotarskiej uczelni
ROZMOWA z prof. STANISŁAWEM HODOROWICZEM, rektorem Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. -
24.05.2012
Jaka pogoda w Tatrach?
-
24.05.2012
Chcą większej bonifikaty
-
24.05.2012
Amerykański "król polki" kochał Podhale
Facebook
GooglePlus
Wykop












Brak komentarzy
Dodaj komentarz