17.02.2012

Marnotrawny syn burmistrza Zakopanego

KONTROWERSJE. - Żeden przedsiębiorca w Zakopanem nie ma tak ciężkiego życia jak ja - twierdzi Grzegorz Majcher, który postawił w mieście dwie samowole budowlane.

Syn "marnotrawny" burmistrza Zakopanego, bohater afery "majchergate" zasłynął jako ten, który wybudował nielegalny dom na Antałówce i schody do kamienicy na Krupówkach.

- Jestem normalnym biznesmenem, który postępuje podobnie jak wielu moich kolegów po fachu - powiedział nam syn burmistrza Zakopanego Janusza Majchra.

Grzegorz Majcher twierdzi, że nie może doczekać się chwili, gdy skończy się całe to zawirowanie wokół jego osoby. - Służę opozycji jako "narzędzie" do zaszkodzenia mojemu ojcu - twierdzi.

Przez ostatnie kilka miesięcy jest - dla wielu osób - "wrogiem publicznym numer jeden". Czy taka świadomość przeszkadza w codziennym życiu? - Tak źle nie jest! Ludzie, których spotykam, moi znajomi, najczęściej pytają mnie, czy oni dadzą mi spokój? Już wiele razy słyszałem, że gdybym miał inne nazwisko, to wydźwięk całej sprawy byłby zupełnie inny - twierdzi.

- Chciałbym, żeby ojciec był ze mnie dumny, tak jak ja jestem dumny z niego. Jest świetnym burmistrzem, którego wybrali mieszkańcy Zakopanego. Natomiast nie chcę, byśmy byli ze sobą porównywani. Żyjemy innymi sprawami. Ja od szóstego roku życia jestem mocno związany ze sportem. Przez dziesięć lat jeździłem w kadrze narodowej w narciarstwie alpejskim. Większość roku spędzałem dotąd poza domem - czy to na zgrupowaniach, czy na studiach. Natomiast ojciec, odkąd pamiętam, zawsze żył Zakopanem i tym, co się dzieje w mieście - mówi nam Grzegorz Majcher.

I podkreśla, że prowadzenie biznesu w cieniu ojca burmistrza jest "skrajnie trudne". - Wymagania wobec mnie są dużo wyższe niż wobec innych - mówi. Czy zamierza coś jeszcze budować? - Zamierzam, ale już nie w Zakopanem - twierdzi.

Tomasz Mateusiak

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz