13.02.2012

Szpitale na Podhalu lepiej zadbają o serca

ZDROWIE. W Zakopanem i Nowym Targu karetki zostały wyposażone w nowy sprzęt. Dzięki niemu kardiolodzy na odległość będą mogli ocenić stan pacjenta.

Doktor Ali Issa Darwich jest dumny z nowych defibrylatorów w podległych mu karetkach FOT. TOMASZ METEUSIAK

Na lepszą pomoc w przypadku zawału czy innych problemów z sercem mogą liczyć mieszkańcy podhalańskich, spiskich i orawskich miejscowości.

Karetka, która do nich przyjedzie, naprawdę uratuje im życie. Zakopiański szpital zakupił właśnie do swoich ambulansów urządzenie, dzięki któremu stacjonujący w szpitalu kardiolog będzie mógł ocenić, co dzieje się z pacjentem kilkanaście kilometrów dalej. Podobny system działa także w Nowym Targu.

- Mieszkańcy miejscowości położonych dalej od Zakopanego czy Nowego Targu nie mieli dotychczas łatwego życia - mówi Ali Issa Darwich, ordynator oddziału ratunkowego w zakopiańskim szpitalu. - W sezonie z Witowa, Czarnej Góry czy Jabłonki do szpitala jedzie się nawet kilkanaście minut. Gdy transportujemy pacjenta z zawałem czy zatorem żył, ten czas jest na wagę złota.

Teraz sytuacja górali po ataku serca stała się o niebo lepsza. Szpitale w Zakopanem i Nowym Targu zakupiły do karetek defibrylatory (urządzenia do przywracania akcji serca) wyposażone dodatkowo w skaner EKG i modem do transmisji danych. Za ich pomocą ratownik medyczny może zbadać pacjenta w ambulansie i przesłać wyniki do szpitala. Tam kardiolodzy przeanalizują dane i oddzwonią do karetki z poradą, co zrobić, by pomóc choremu.

- Ambulanse oprócz defibrylatorów będą wozić też specjalistyczne leki, które dotychczas miał tylko oddział kardiologiczny. Jeśli zostaną one podane już w karetce, szanse pacjenta na przeżycie stanowczo wzrosną - dodaje ordynator Ali Issa Darwich. - Dla mnie ogromną zaletą systemu LifeNet (tak nazywają się defibrylatory, które wysyłają dane do szpitala - przyp. red.) jest fakt, że załoga ambulansu po otrzymaniu diagnozy kardiologa może zawieźć pacjenta do tego szpitala, który mu jest w stanie pomóc - mówi Jacek Imioło, dyrektor ds. medycznych w nowotarskim szpitalu. Dotychczas pacjent jechał do Nowego targu. Gdy okazało się, że potrzebuje specjalistycznego zabiegu był przetransportowany do Krakowa czy innego ośrodka.

- Mam 72 lata i od dawna choruję na nadciśnienie - mówi Bożena Solus z Rzepisk (gm. Bukowina Tatrzańska) - Ryzyko zawału jest wysokie. Cieszę się, że szpital w Zakopanem zaopatrzył karetki w takie zmyślne urządzenia - dodaje.

Najwięcej urządzeń typu LifeNet jest na Mazowszu i Śląsku. W Małopolsce defibrylatory z modemami obecnie mają szpitale w Chrzanowie, Krakowie, Nowym Targu i Zakopanem. - Na te urządzenia wydaliśmy ok. 150 tys. zł. Z tego 90 tys. zł kosztowały trzy defibrylatory, 60 tys. stacja diagnostyczna w szpitalu - mówi Issa Darwich.

Tomasz Mateusiak

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz