26.01.2012

Mieszkań jest sporo. Nie ma na nie chętnych.

Ceny mieszkań w Zakopanem maleją - mówi Zofia Pecuch FOT. HALINA KRACZYŃSKA

NIERUCHOMOŚCI. Aż o 75 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat spadły ceny niektórych mieszkań w Zakopanem.

Na początku 2010 r. deweloperzy za 1 m kw. nowego mieszkania żądali nawet 24 tys. zł. Dziś za metr kwadratowy płaci się około 6 tys. zł. Czasami, choć rzadko, można "upolować" mieszkanie nawet za 5 tys. zł za metr.

Tak niskich cen za mieszkania pod Giewontem od czasu wejścia Polski do Unii jeszcze nie było. Od tego momentu bowiem, czyli od maja 2004 r. trzeba było płacić za metr kwadratowy coraz więcej. Doszło do absurdu, gdy deweloperzy, którzy masowo inwestowali w Zakopanem, żądali nawet 24 tys. za metr. - Tak było w okresie hossy, w latach 2008-2009 - wspomina Zofia Pecuch, właścicielka agencji nieruchomości "Zofia" w Zakopanem. - O dziwo, znajdowali się tacy ludzie, którzy kupowali po takich cenach - mówi.

Hossa minęła. - Od ubiegłego roku zaczęła się stagnacja na rynku nieruchomości, a ceny ciągle idą w dół - mówi Józef Trzmielewski, właściciel biura Zakopiańskie Nieruchomości. - Ale Zakopane nie jest tu wyjątkiem. Dzieje się tak w całej Polsce - stwierdza.

Powód? Zaostrzone przez banki zasady przyznawania kredytów, kryzys na świecie i zapowiedzi, że bieda przyjdzie i do Polski. To zniechęca do inwestowania.

Dziś w nowym budownictwie za metr kwadratowy trzeba zapłacić 10-18 tys. zł, w starym - średnio 7 tys. zł.

- Zdarzają się też i nowe mieszkania po 6 tysięcy za metr, a nawet i mniej - twierdzi Zofia Pecuch. - Jeśli chodzi o lokale w tzw. obrocie wtórnym, na przykład na Szymonach, czy na Chramcówkach okazyjnie można nabyć mieszkanie i po 5 tys. za metr kwadratowy.

Nawet jednak takie ceny nie zachęcają do kupowania. - Jest bardzo dużo mieszkań na rynku. Klienci mają w czym wybierać - zaznacza właścicielka zakopiańskiej agencji nieruchomości.

- Zapomniała o nas niemal zupełnie zagranica - podkreśla Józef Trzmielewski.

Halina Kraczyńska

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

goral
2012-01-26 14:57:39

Niezla reaklama -bzdury totalne z tymi cenami ze hejjjjjjjjjjjjjjjjjjjj.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz