17.02.2012

W wadowickim szpitalu aż dwa razy zabrakło wody. Na oddziały trzeba ją było donosić wiadrami.

ZDROWIE. - To cud, że szpital jeszcze funkcjonuje, i że przez tyle lat nie doszło w nim do jakieś tragedii - tak mieszkańcy miasta komentują to, co stało się w wadowickim Szpitalu Powiatowym im. Jana Pawła II w ubiegłym tygodniu.

Podczas pierwszej awarii wody nie było przez dwa dni. Za drugim razem krany szpitalne suche były przez kilkanaście godzin.

Wodę na oddziały trzeba było donosić wiadrami z beczkowozu, bo pękła rura na ul. Karmelickiej. A szpital pobiera wodę z sieci miejskiej. - To są zaniedbania sprzed wielu lat. Nie wiem jak to się dzieje, że szpital ma zgodę na działanie - mówi Zbigniew Jurczak, radny powiatowy. Dodaje, że przecież przed rokiem pytał na sesji rady o drugie zasilanie w wodę i do dziś nie otrzymał odpowiedzi.

Trudno nie zgodzić się z radnym. Według obowiązujących przepisów Ministerstwa Zdrowia szpital musi mieć awaryjne ujęcie wody i jej zapas na co najmniej 12 godzin.

Pewnie dlatego suchej nitki na dyrekcji ZZOZ nie zostawia także starosta, któremu szpital formalnie podlega.

- Nie można czekać. Tu trzeba działać natychmiast ze względów bezpieczeństwa - mówi poirytowany starosta Jacek Jończyk. Najbardziej złości go nie to, że rura pękła (z powodu wysokiego mrozu), bo to zawsze może się zdarzyć, ale fakt, że szwankował także obieg informacji. - Powinienem dowiedzieć się o takiej awarii natychmiast - mówi starosta.

Okazuje się jednak, że pracownicy Wadowickiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji też mają swoje racje. Wyjaśniają, że przypadek - szczególnie ten pierwszy - był bardzo trudny, bo rura pękła pod stanowiskiem wyjazdowym karetek pogotowia. Aby ją usunąć musieli więc zrobić podkop.

- Wybieraliśmy na mrozie ziemię łopatami i wiadrami. Szybciej się nie dało - twierdzi Leszek Smolik, kierownik brygady techników WPWiK.

Robert Szkutnik

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz