22.02.2012

Sandecja u 103-latka

I LIGA PIŁKARSKA. Piłkarze i trenerzy złożyli życzenia najstarszemu kibicowi

Jan Płachta (z piłką) w otoczeniu najbliższych oraz trenerów i piłkarzy Sandecji FOT. STANISŁAW ŚMIERCIAK

- To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu - przyznał prawdopodobnie najstarszy kibic na świecie, 103-letni Jan Płachta z Nowego Sącza. Nestora, który wciąż przychodzi na każdy mecz Sandecji, podczas uroczystości urodzinowej odwiedzili szkoleniowcy i piłkarze jego ukochanej drużyny.

Reprezentację pierwszoligowca tworzyli trener Robert Moskal, jego aystent Piotr Bania oraz trzej zawodnicy: Arkadiusz Aleksander, Dariusz Gawęcki i Tomasz Midzierski. Zaskoczenie bohatera wieczoru było ogromne.

- Zawsze marzyłem, żeby zasiąść z piłkarzami przy wspólnym stole, ale brakowało mi śmiałości, żeby ich zaprosić. A tutaj nagle, bez żadnych ceregieli i zabiegów, spełniło się moje pragnienie - cieszył się jubilat.

Inspiratorką wizyty futbolowej grupy na fecie była Renata Chowaniec, dyrektor Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego, córka legendarnego ekspiłkarza Sandecji, zaprzyjaźnionego z Płachtą Zygmunta Żabeckiego. To ona pojnformowała biało-czarnych o święcie 103-latka, wraz z ojcem pojawiając się w restauracji "Pod Wierzbą". Skromnie przy tym przemilczała swój udział w radości nestora kibiców.

Bohater dnia przywitał przedstawicieli Sandecji krótkim koncertem na harmonijkę ustną, na poczekaniu wymyśloną przyśpiewką ("Dziękuję wam, piłkarze, żeście tu przybyli, i życzę, byście długo jak ja żyli") i... pokazem tańca towarzyskiego. Do polki-galopki porwał jedną z pań ze swej licznej rodziny. Powiedział później, że musi doczekać na mecze swego ukochanego klubu w ekstraklasie. Z lekka oszołomieni reprezentanci MKS-u przekazali panu Jankowi piłkę z autografami wszystkich graczy pierwszego zespołu oraz szalik klubowy. Jubilat był wniebowzięty.

- Nie mieści mi się to w głowie, chciałbym w wieku 60 lat cieszyć się podobną kondycją fizyczną i sprawnością umysłową - mówił Robert Moskal. - Pan Płachta powinien być ikoną Sandecji. Żaden klub w Polsce, a może i na świecie, nie ma tak wiernego i oddanego kibica.

- Dla takiego człowieka warto wybiegać na boisko i zostawiać na nim zdrowie - dodał Arkadiusz Aleksander.

Wśród uczestników uroczystości znalazła się także Halina Ściurka, reprezentująca Związek Emerytów i Rencistów, która obdarowała pana Janka kompletem ciepłej pościeli.

- Proszę mi wierzyć, nie widziałam jeszcze taty tak uszczęśliwionego - zapewniała Grażyna Płachta, synowa jubilata. - O planowanej wizycie piłkarzy nie wspomniałam mu ani słowem. Chciałam, żeby niespodzianka była jak największa. I wszystko się wspaniale udało. A kieliszeczek wychylony przez ojczulka na cześć Sandecji na pewno mu nie zaszkodzi.

Daniel Weimer

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz