20.02.2012

Blisko sto gospodarstw jest odciętych od świata

SĄDECCZYZNA. Prawie dwumetrowe śnieżne zaspy zalegają m.in. w gminach Piwniczna-Zdrój, Rytro, Stary Sącz, Łącko i Laskowa.

Mieszkańcy wysoko położonych przysiółków na zimę przygotowują solidne zapasy Fot. Arkadiusz Arendowski

Do przysiółka Makowica w Rytrze dotarliśmy po niemal godzinnej wędrówce stromą, śliską ścieżką przez las. Do domu prowadził wąski korytarz wyryty łopatą w głębokim śniegu.

- Da się przeżyć. Trzeba tylko wcześniej zrobić zapasy produktów, które mają długą datę ważności, jak mąka, cukier, kasza, makaron - uspokaja Kazimiera Tokarczyk z przysiółka Makowica. - Po chleb chodzi się co tydzień na piechotę do sklepu. Innego wyjścia nie ma - mówi gospodyni domu.

Przysiółek Makowica leży na południowo-zachodnich stokach góry o tej samej nazwie w Paśmie Jaworzyny Krynickiej. Żeby dostać się do 12 gospodarstw, należy pokonać około 5 kilometrów stromej, krętej, gruntowej drogi. Nawet kiedy jest odśnieżona, wjeżdżają tu wyłącznie samochody terenowe z łańcuchami na kołach. Alternatywą jest około trzykilometrowa wąska ścieżka leśna koło leśniczówki. Tędy chodzi się na zakupy i niedzielne nabożeństwo w centrum Rytra.

- Jedzenie wynosi się na plecach. Można je zamrozić, wtedy dłużej wytrzyma - wyjaśnia Zofia Pustułka. Mieszka tutaj od urodzenia, przyzwyczaiła się do niedogodności. Nie lubi narzekać. Przyznaje jednak, że im człowiek starszy, tym trudniej znosi trudy życia w górach. - Kiedyś ludzie trzymali konie. Zaprzęgi dobrze sprawdzały się w zimie. Z autami już tak nie jest - dodaje. - Na szczęście teraz są ferie, więc dzieci siedzą w domach, ale przez pozostały czas muszą chodzić do szkoły. Dzień w dzień tyle kilometrów maszerują i z powrotem jeszcze pod górę.

Mimo to nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Tak samo zresztą jak inni mieszkańcy Makowicy.

- Nie zamieniłabym tego miejsca nawet na Nowy Sącz - zapewnia jej sąsiadka Małgorzata Tokarczyk. - Mamy czyste powietrze, własne zdrowe jedzenie i, co najważniejsze, jest dużo bezpieczniej niż w mieście.

Mieszka w małym domu z mamą i dziećmi. Za oknem biało, jako okiem sięgnąć.

- Na wiosnę siejemy trochę zboża, sadzimy ziemniaki i różne warzywa - mówi. - Jesienią robi się większe zapasy cukru, mąki, kaszy, i to wystarcza na całą zimę.

Podobnie radzą sobie w innych przysiółkach. Nawet terenowym samochodem nie dojedzie się teraz do niektórych gospodarstw położonych w Brzynie (Połomyje), Zarzeczu (Wierchy), Jazowsku, (Dołki), Kosarzyskach (Zaczerczyk) i Piwnicznej-Zdroju (Piwowary). Kontaktu ze światem nie ma po kilka rodzin z przysiółków Parchowatka i Czerteż w Łomnicy-Zdroju, Garby i Malniki w Woli Kroguleckiej, Obidzy oraz w okolicach Laskowej.

Arkadiusz Arendowski

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz