18.02.2012

Pożar strawił dorobek Józefa Raczka

STARY SĄCZ. Dorobek artystyczny Józefa z Sącza padł ofiarą płomieni. Niewiele ocalało z dorobku artysty. Burmistrz chce ratować pamiątki ocalałe z pożogi

Z oficyny, którą zajmował artysta, gdzie mieszkał, tworzył i przyjmował znajomych, zachowała się część zewnętrznego wystroju

Wiele wskazuje na to, że plany stworzenia galerii Józefa Raczka legły w zgliszczach. Pożar, który w czwartek strawił oficynę kamienicy przy Rynku w Starym Sączu, bezpowrotnie zniszczył znaczną część spuścizny zmarłego przed laty artysty.

Słynny "Józef z Sącza" był jedną z najbarwniejszych postaci miasteczka. Zajmował się malarstwem, rzeźbą, filmem, fotografią i poezją. Sień kamienicy i oficynę, w której mieszkał, ozdobił niezwykłymi malowidłami i rzeźbami. Właściciel posesji dotkniętej pożogą Andrzej Kurzeja (jego żona jest siostrzenicą Raczka), nie wie, co zrobić z ocalałymi pamiątkami.

- Nie myślałem, że ogień wymknie się strażakom i obejmie oficynę naszej kamienicy - rozpacza.

Płomienie wtargnęły szybko przez dach. Nie było czasu na bezpieczne wynoszenie rzeczy. W pośpiechu wyrzucano wszystko na śnieg. Na ziemi w śniegu wylądowały m.in. nadpalone i zalane wodą rysunki, zapiski i taśmy filmowe.

- Co się dało, okryliśmy folią. Policja zabroniła przemieszania rzeczy na pogorzelisku, zanim przyjedzie ekspert lub biegły, aby badać przyczyny pożaru - dodaje Kurzeja.

Jacka Lelka, burmistrza Starego Sącza, który marzył o stworzeniu galerii lub izby tradycji Józefa Raczka, wieść o pożarze dopadła w czasie urlopu w Warszawie. Wczoraj po naszym telefonie na miejsce wysłał swojego zastępcę.

- Sprawa jest bardzo trudna, bo dom i zbiory są własnością prywatną - mówi Lelek. - W ratowaniu ocalałych pamiątek po Raczku liczą się godziny. Inaczej aura unicestwi wszystko bezpowrotnie. Gdyby te rzeczy trafiły szybko do nas w depozyt, to może udałoby się je oddać w ręce konserwatorów. Mając je, mógłbym poprosić radę miasta o pieniądze na ratowanie tego, co powinno być dumą Starego Sącza - dodaje.

Andrzej Długosz, prezes Towarzystwa Miłośników Starego Sącza i kustosz Muzeum Regionalnego powiedział:

- Dom Raczka i pamiątki to własność prywatna. Jak wszelakie muzealia są kłopotliwe w obecnych realiach. Do galerii, zanim zyska rozgłos, trzeba dopłacać. Byłem na zgliszczach po pożarze. Zgroza. Będę przekonywał właścicieli, aby nie wyburzali ocalałych ścian z malowidłami. Po odbudowie to idealne miejsce na kawiarnię galerię "Józefa z Sącza".

Stanisław Śmierciak

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz