10.02.2012

Zagrożenie skażenia środowiska

Skład chemiczny ścieków jeży włos na głowie - węglowodory ropopochodne, fenole, miedź, nikiel, ołów, siarczany, chlorki FOT. ANN ARENT

GORLICE. Choć rafineria nie działa od kilku lat, to grunt, na którym stała nadal nasączony jest substancjami ropopochodnymi i metalami ciężkimi.

27 stycznia br. wojewoda małopolski wydał polecenie,w którym napisał: "w związku z zaistniałym stanem zagrożenia życia, zdrowia lub mienia oraz zagrożeniem środowiska, polecam zarządowi powiatu gorlickiego podjęcie działań niezbędnych do ponownego uruchomienia oczyszczalni ścieków zlokalizowanej na terenie byłej rafinerii w Gorlicach, w tym także do zawarcia stosownych umów ze szczególnym uwzględnieniem dostawy energii elektrycznej do oczyszczalni ścieków, działającej na tym terenie".

W starostwie cały czas są liczone koszty dostawy energii dla oczyszczalni. Mówi się o kwotach od 40 nawet do 100 tysięcy złotych w sezonie zimowym oczywiście w skali miesiąca. Tymczasem okazało się, że na terenie rafinerii działa kilka firm, które korzystają z rafineryjnego prądu. Jako najemcy czy to pomieszczeń, czy gruntu płacili za prąd - nazwijmy to - w czynszu za wynajem. Pieniądze trafiały do Hydronaftu, który był stroną umowy z zakładem energetycznym. Nie trafiały, niestety, do kasy Tauronu. Stąd odcięcia energii dla zakładu i oczyszczalni.

Wczoraj w starostwie mieli spotkać się przedstawiciele owych firm, by podpisać oświadczenie, że będą regulowali należności za prąd bezpośrednio na wskazane konto Tauronu. Starosta zaproponował, by rozliczenia podparte były wskazaniami podliczników, które wcześniej zostaną zaplombowane i zabezpieczone.

- Chodzi nam o to, by nikt za nikogo nie płacił i by nie dochodziło do pozalicznikowego rozchodzenia się prądu. Równocześnie podejmujemy wszelkie działania, aby nie odcinać prądu tym firmom, bo mogłoby to wiązać się z ich likwidacją i zwolnieniami ludzi, a tego chcemy za wszelką cenę uniknąć - podkreśla starosta. - Staramy się ponadto o obniżenie zamówionej mocy. Do rafinerii, obojętnie czy pracowała, czy nie, dostarczane było ponad 700 kilowatów. Zamówienie zostało zmniejszone do 250 kilowatów - dodaje.

Skąd te ścieki, skoro rafineria nie pracuje?

- Ścieki pochodzą z terenu całej byłej rafinerii. Są to nie tylko ścieki technologiczne, ale także ścieki deszczowe - mówi Maria Puścizna-Syc, naczelnik wydziału ochrony środowiska Starostwa Powiatowego w Gorli- cach. - Teraz sytuacja ze względu na duży mróz jest w miarę stabilna. Gorzej jest w przypadku opadów deszczu czy roztopów. Ich przypływ jest wtedy stosunkowo duży i wymagają one ciągłego oczyszczania. Jeśli oczyszczalnia przestanie nagle pracować, na przykład z powodu wyłączenia prądu, to ścieki gromadzone są awaryjnie w zbiorniku retencyjnym o pojemności dwóch i pół tysiąca metrów sześciennych. Jednakże dłuższe zaprzestanie pracy urządzeń oczyszczalni stanowi potencjalne zagrożenie skażenia środowiska. To w konsekwencji może skutkować wprowadzeniem do rzeki Ropy ścieków zawierających wysokie stężenia zanieczyszczeń w postaci substancji ropopochodnych i metali ciężkich - komentuje naczelniczka.

Lista tego, co zawierają ścieki spływające do oczyszczalni, jeży włos na głowie: węglowodory ropopochodne, fenole, miedź, nikiel, ołów, siarczany, chlorki i inne zanieczyszczenia. Gdyby dostały się do rzeki, to poza zniszczeniem życia biologicznego mogłoby dojść do skażenia ujęć wody nawet na obszarze po Dębicę.

By zneutralizować te substancje potrzebne są między innymi specjalistyczne koagulanty oraz odczynniki chemiczne niezbędne do prowadzenia badań laboratoryjnych ścieków oczyszczonych. To koszt około 13 tysięcy złotych.

Halina Gajda

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz