04.02.2012

Zamarzają wodociagi, palą się sadze

REGION. Ludzie radzą sobie jak mogą. Kupują wodę w sklepach, topią śnieg i lód. Ale najlepiej czuja się ci, którzy mają głębokie studnie.

Henryk Oleksy ze wsi Skrzętla-Rojówka stoi przy jedynej studni z wodą, z której korzystają wszyscy okoliczni mieszkańcy Fot. Arkadiusz Arendowski

Termometry na Sądecczyźnie opadły poprzedniej nocy do 30 stopni poniżej zera. Najzimniej było prawdopodobnie w Tyliczu pod Krynicą-Zdrój, gdzie nasz Czytelnik, Andrzej Leśniak z ul. Konfederatów Barskich, zobaczył na domowym termometrze minus 37 stopni.

W okolicy muszyńskiego osiedla Folwark zamarzł wodociąg. - Tam mieszkają moi rodzice. To starsi ludzie. Około trzydziestu domów nie ma wody. Wciąż czekają na jakąś pomoc - alarmowała wczoraj w południe córka staruszków.

W podobnej sytuacji znalazło się ponad półtora tysiąca gospodarstw w powiecie nowosądeckim. Strażacy z jednostek OSP, gdzie tylko mogli, dowozili wodę beczkowozami. Kursowali na zmianę na wezwania związane z brakiem wody i pożarami sadzy w kominach.

- Paliły się kominy w Brzeznej i Tyliczu, wodę wieźliśmy do Wierchomli, Moszczenicy Wyżnej, Męciny, Piwnicznej, Przysietnicy i Skrudziny - wyliczał Paweł Motyka z sądeckiej straży pożarnej. Ludzie radzą sobie jak mogą. Kupują wodę w sklepach, topią śnieg i lód.

- Najtrudniej jest tam, gdzie są zwierzęta, które trzeba napoić - relacjonowała Maria Olszowska ze starostwa powiatowego. Z jego rozeznania wynika, że w gm. Stary Sącz wody nie ma 87 gospodarstw, gm. Krynica - 12, w Gródku nad Dunajcem - 15, Nawojowej - 44, Grybowie - 750, Łososinie Dolnej - 550.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w czterech wioskach: w Michalczowej Łęku, Tęgoborzy i Skrzętli-Rojówki. - Około 80 procent gospodarstw w naszej wsi ma utrudniony dostępem do wody. Część studni, szczególnie położonych wyżej, całkowicie wyschła - wyliczyła Marta Oleksy, sołtys Skrzętli-Rojówki. .

Na szczęście nie ma sygnałów, aby w naszym regionie ktoś zamarzł. Ludzie wzięli sobie do serca apele o sąsiedzką czujność. W czwartek w komisariacie w Mszanie Dolnej odebrano telefon od jednego z mieszkańców, że jego sąsiadka mieszka samotnie w warunkach, które mogą zagrażać życiu. Policjanci udali się pod wskazany adres i zaproponowali kobiecie, że odwiozą ją na nocleg do ośrodka w Rabie Niżnej. Nie zgodziła się. Dała się przekonać do noclegu u sąsiadów, którzy interweniowali w jej sprawie.

Iwona Kamieńska

Arkadiusz Arendowski

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz