28.01.2012

Radni nie zgodzili się na kolejną "Biedronkę"

KONTROWERSJE. Nie będzie dyskontu w Biertowicach. Burmistrz Sułkowic dziwi się, skąd drobni przedsiębiorcy mają wyliczenia, dotyczące tego, ile pieniędzy wpływa do gminnej kasy z podatków.

Radni ostatecznie nie zgodzili się na zmianę planu na działkach, gdzie miałby powstać dyskont Fot. Maciej Hołuj

Plan zagospodarowania przestrzennego dla Biertowic będzie uchwalany z wyłączeniem trzech działek, na których miał stanąć dyskont. Dziewięcioro radnych było za takim rozwiązaniem, sześcioro głosowało przeciw.

Właściciele sułkowickich i biertowickich sklepów oraz punktów handlowych, przysłuchujący się dyskusji radnych negatywnie wypowiadali się na temat planowanej sprzedaży działek i mającego w związku z tym powstać w tym miejscu dyskontu. Grażyna Krzyżek, prezes miejscowej Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" nie kryła niezadowolenia. - Jakie są argumenty przemawiające za tym, aby radni głosowali na naszą korzyść? Przede wszystkim ekonomiczne.

Ktoś obliczył, że podatek płacony gminie przez dyskont to 70 tysięcy złotych rocznie, tymczasem wysokość podatków płaconych przez nas, drobnych handlowców to 170 tysięcy złotych, gdzie zatem porównanie? Nie przemawia do mnie także argument, że wzrośnie zatrudnienie. Ile osób może zatrudnić dyskont? Dwadzieścia? Tymczasem tylko w naszej spółdzielni w związku z powstaniem dyskontu pracę straciłoby około 40 osób.

Zaniepokojeni powstaniem dyskontu są także właściciele sklepów sprzedających alkohol. Jest ich w sumie w samych Sułkowicach około czternastu. Opłata z tak zwanego "korkowego", jaki płacą co roku to kwota 70 tysięcy złotych. Jeśli dyskont przyczyni się do likwidacji ich sklepów, wpływ do kasy gminnej z tego tytułu będzie znacznie mniejszy. - Na długości jednej ulicy znajduje się dziesięć sklepów sprzedających alkohol, na razie dajemy sobie radę i jakoś współżyjemy, ale kiedy powstanie dyskont i zaproponuje swoje ceny na alkohol, będzie po nas. To tak, jakby ktoś obciął nam głowy - mówi obrazowo jeden z właścicieli sułkowickiego sklepu z alkoholem.

- Jeśli powstanie dyskont, będę musiał zwolnić około czterdziestu osób - mówi właściciel marketu funkcjonującego w Biertowicach nieopodal miejsca, na którym miałby stanąć nowy sklep. - Nie będę w stanie uzyskać tak wysokich obrotów, aby utrzymać ich na stanowiskach.

O przewadze dyskontu nad mniejszym, prywatnym sklepem przekonywał też Tomasz Janeczek. - Dyskont rządzi się swoimi specyficznymi prawami, znacznie lepiej potrafi prowadzić swoją politykę marketingową, ma większe możliwości kreowania polityki cenowej. Będziemy musieli bronić sie przed konkurencją z nim, zwalniając swoich pracowników, maksymalnie obniżając swoje koszty. Czy musimy taką sytuację akceptować? Wierzę w samorząd i w demokrację.

Inne zdanie w tej sprawie ma Władysław Piątkowski, właściciel jednej z trzech działek, na których miałby stanąć dyskont. - Nieopatrznie i w przypływie zbytniej szczerości powiedziałem, że na mojej działce może powstać dyskont, ale kto tu mówi o dyskoncie? Właścicielem tej działki jestem od pięćdziesięciu lat, chcę ja sprzedać o dziesięciu. W latach 70. nie mogłem, bo ówczesna władza twierdziła, że to ziemia rolna wysokiej klasy. Dlaczego dzisiaj nie mogę dysponować swoją własnością i zrobić z nią tego na co mam ochotę? Mieszkam w Sułkowicach w miejscu, w którym funkcjonują dwa sklepy dyskontowe i cieszę się z tego, bo mam wybór, że istnieje konkurencja. Ona, moim zdaniem, zmusza do lepszej i wydajniejszej pracy. Proszę zapytać mieszkańców Sułkowic i Biertowic czy chcą płacić w sklepie mniej czy więcej.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

lido
2012-01-30 22:25:32

mieszkańcy Sułkowic i okolicznych miejscowości oczywiście że robią zakupy w Biedronce w Myślenicach, ale tylko ci co maja samochody. Jednak ci najbiedniejsi nawet tego zrobić nie mogą ..wiec niech kupują w sklepach w Sułkowicach i tak o nich się nikt nie upomnie..nie mają swoich przedstawicieli ..radni o nich nie będą walczyć....

Odpowiedz »

Biedronkożerca
2012-01-28 22:09:07

Wszędzie tam gdzie powstają biedronki padają małe sklepy.Nie tylko spożywcze. Wcale tak nie jest że małe sklepy zawyżają ceny. To biedronka je zaniża. A może to zrobić z prostego powodu jakim jest nie odprowadzanie podatków w Polsce. Według ostatnich danych 20 największych sieci w 2011 osiągnęło w Polsce przychody 120 mld zł a podatków odprowadzili 600 mln. To zaledwie 0,5 %. Upadek małych sklepów to nie tylko prosta likwidacja miejsc pracy i zastąpienie ich nowymi w biedronce. Jest to bardzo często tragedia bankrutujących rodzin i zmiana wolnych ludzi w niewolników-operatorów kas. Biedronki to ogromne odkurzacze wysysające pieniądze z naszego rynku. Mądre samorządy nie powinny się zgodzić na wejście takich sklepów do momentu aż lokalny handel będzie w stanie z nimi konkurować. Niestety najczęściej radni biorą pod uwagę tylko swoje interesy. Gratuluję więc Biertowicom mądrego społeczeństwa! A wszyscy którzy piszą dobrze o biedronce są płatnymi naganiaczami mającymi za zadanie kreować pozytywny wizerunek fajnego taniego sklepu. Pozdrawiam z miasta zabitego przez biedronki, lidle, tesca itp. - bezrobocie 23%, około 50 pustych lokali w centrum miasta do wynajęcia, ceny czynszów wciąż spadają...

Odpowiedz »

pinki
2012-01-28 11:31:37

"Nie wiem skąd te wyliczenia? Myślę, że działające dotychczas sklepy pewnie nie musiałyby kończyć swojej działalności, może spadłby w nich nieco ruch." po takich wypowiedziach i po tym co dzieje się w gminie widać, że Burmistrz nie ma pojęcia o gospodarce ; natomiast co co interes własny...

Odpowiedz »

rob umysłowy
2012-01-28 09:11:11

No tak,po co ma ktoś sobie kupić kilogram cukru ,,przykładowo z 4 zł skoro mały sklepikarz może mu sprzedać z 5 zł....Mnie kiedyś w pracy zabrakło cukru .nie opodal mam sklepik,poszedłem więc i poprosiłem o kilogram,gdy pani powiedziała mi cenę ( 1 zł droższy niż w markecie ) to na złość jej i żeby pokazać że olewam jej sklep ) nie wziąłem tego cukru....

Odpowiedz »

Dodaj komentarz