21.01.2012
Wzorowi żołnierze opowiadają jak było na wojnie
Z MYŚLENIC NA MISJĘ ZAGRANICZNĄ. Do szpitala trafiały także dzieci poparzone wrzątkiem albo kwasem. Za każdym razem dziewczynki. Kilkunastoletnie, ale także jedna 5-latka. Celowo? Za karę? Doktor Mrowiec do dziś tego nie wie.
Żołnierze z powiatu myślenickiego, którzy odznaczyli się wzorową służbą podczas zagranicznym misji otrzymali medale. "Gwiazdy Iraku" odebrali st. szereg. Przemysław Żaba i ppłk. Robert Mrowiec, natomiast "Gwiazdę Kongo" st. kpr. Waldemar Latoń.
Medale "Za zasługi dla obronności kraju" odebrali także rodzice w uznaniu dla ich zasług w wychowaniu dzieci na wzorowych żołnierzy. Złoty medal odebrała Eugenia Filiciak oraz Zofia i Stanisław Iwanów, zaś srebrny - Teresa Czerwień oraz Anna i Julian Świdowscy.
O pracę w wojsku, a w szczególności o pobyt na misji zapytaliśmy dwóch oznaczonych.
Ppłk. rezerwy Robert Mrowiec
Od pięciu miesięcy mieszka z rodziną w Zawadzie. Wcześniej - co było związane z jego służbą w I Pułku Drogowo-Mostowym w Dęblinie, przez wiele lat mieszkał na Lubelszczyźnie. Później, kiedy jednostka została zlikwidowana pracował w Centrum Reagowania Epidemiologicznego Sił Zbrojnych w Warszawie.
W 1992 roku ukończył Wojskową Akademię Medyczną. Na misje zagraniczne wyjeżdżał dwukrotnie: pierwszy raz - do Bośni, drugi - do Iraku, gdzie spędził (z krótką przerwą) 16 miesięcy. Wrócił w 2006 roku. Jest lekarzem pediatrą. Podczas pierwszego pobytu w Iraku pełnił funkcję szefa służby zdrowia grupy bojowej. Najpierw w bazie Babilon, później w Karbali. Drugi pobyt był już tylko w Karbali, tym razem jako szef Izby Przyjęć szpitala polowego. Na zdjęciach, które zostały mu na pamiątkę, są widoki przypominające sceny z kultowego serialu "M.A.S.H". Mówi, że życie w szpitalu polowym rzeczywiście przypomina to, co znamy z tego serialu. Gdy rozlegał się dźwięk dzwonu wiadomo było, że lecą śmigłowce z rannymi. - Fachowo nazywa się to MEDEVAC system ewakuacji medycznej z pola walki - mówi Robert Mrowiec.
Jak wspomina, czas jaki spędził w Iraku nie należał do spokojnych. Niedługo po tym, jak tam trafił doszło do zamieszek, które później przekształciły się w powstanie szyickiego przywódcy duchownego Mukaty as-Sadra. Irakijscy rebelianci zajęli wtedy niemal wszystkie ośrodki władzy - oprócz ratusza w Karbali i właśnie jego bronili m.in. polscy żołnierze.
Biorąc udział w patrolach, w konwojach, w eskortowaniu więźniów zobaczył wojnę taką, jaka jest naprawdę, a jakiej w bazie - choć życie w niej jest również surowe - nie widać. - To są rzeczy, które zostają w człowieku... Nie ma dobrej wojny. Dla pokoleń, które się o nią nie otarły, rozmowa o niej jest właściwie "martwa".
Wspomina swojego kolegę, też lekarza, tyle że okulistę, Jacka Kosteckiego, który zginął w katastrofie śmigłowca w pobliżu Karbali.
Ktoś zapyta, po co w armii pediatra? Okazuje się jednak, że również lekarze takiej specjalności są podczas misji potrzebni. W szpitalu polowym, poza rannymi żołnierzami, byli także przyjmowani cywile - Irakijczycy - i to zarówno dorośli, jak i dzieci. Jak wspomina pan Robert, w takich miejscach jak szpital najlepiej widać, jaką tragedią jest wojna. W szpitalu opatrywano urazy, także doznane nie w związku z działaniami wojennymi, czyszczono zastarzałe rany, przeprowadzano także operacje, na jakie pozwalały warunki i posiadany sprzęt. Trafiały tam także dzieci poparzone poprzez obalanie ich wrzątkiem lub kwasem. Za każdym razem były to dziewczynki, kilkunastoletnie, ale także jedna 5-latka. Czy zostały poparzone celowo, za karę? Doktor Mrowiec do dziś tego nie wie, ale - jak przekonuje - już sam fakt, że za każdym razem były to dziewczynki daje do myślenia. Mentalność, zwyczaje muzułmanów są - jak mówi - zupełnie odmienne od naszych, dlatego tak trudno zrozumieć ich postępowanie, ale też dlatego unika ich oceniania. Poznając Irakijczyków miał okazję przekonać się, że jak w każdym narodzie, są wśród nich ludzie uczciwi, którzy każdą, nawet najmniejszą pomoc przyjmowali z wdzięcznością, ale byli też inni, interesowni.
- 1
- 2
- 3
- następna »
- 1
- 2
- 3
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (1)
Wydrukuj
Wyślij link
-
25.05.2012
Nowe mieszkania i lepszy standard, ale wyższe koszty
JAWORNIK. Do końca czerwca ma zostać oddany nowy budynek socjalny. W kolejce oczekują już podania o przydział w nim mieszkań. Są też jednak i tacy, którzy wolą pozostać w starych budynkach. -
25.05.2012
Rosjan ciekawiły opłaty za wodę
Gospodarka komunalna, funkcjonowanie jednostek OSP oraz promocja strefy przemysłowej to główne punkty programu międzynarodowego forum, jakie odbyło się w Regionalnym Centrum Oświatowo-Sportowym w Dobczycach. -
25.05.2012
Finał konkursu ekologicznego na boisku w Zakliczynie
-
25.05.2012
Krótko
-
24.05.2012
Gimnazjaliści najchętniej wybierają technika
Facebook
GooglePlus
Wykop











security
2012-01-26 13:38:12
wielki mi bohater, leci na wojne żeby se postać na warcie, to ja też jestem bohatyrem bo pracuje jako parkingowy na warcie i o mnie nic nie napiszecie
Odpowiedz »
Dodaj komentarz