23.02.2012

Siódemka w finale

PIŁKA RĘCZNA. Drugie miejsce juniorów z Chełmka na turnieju w Szczecinie

Wręczanie nagród ekipie Siódemki Chełmek podczas ceremonii zamknięcia półfinału MP w Szczecinie FOT. ZBIORY KLUBU

Siódemka Chełmek awansowała z drugiego miejsca do finału mistrzostw Polski juniorów. Przepustkę do niego wywalczyła sobie w półfinale w Szczecinie. Przed rokiem zajęła piątą pozycję w gronie elitarnych ekip w kraju.

Siódemka Chełmek - Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 39-29 (15-14)

Mecz otwarcia był trudny dla Chełmka, który na półfinał pojechał w nieco okrojonym przez kontuzje składzie. Trener Miłosz Waligóra zabrał zawodników dochodzących do siebie, ale chciał ich oszczędzić na decydujące starcia.

- Mecz Piotrkowianinem mieliśmy wygrać, ale w sporcie planowanie jest złudne - przypomina Miłosz Waligóra, trener chełmeckich szczypiornistów. - Cały czas przyszło nam gonić wynik, bo rywale uciekli nam na dwie, a momentami trzy bramki.

Dopiero po przerwie zespół Chełmka pokazał, na co go stać. - Rywale byli lepiej od nas zbudowani fizycznie, co starali się wykorzystać - tłumaczy Waligóra. - Jednak zabiegliśmy ich kontrami i szybkimi wznowieniami gry od środka po straconych golach, zanim piotrkowianie zdążyli ustawić szyki obronne. Dopiero w ostatnich 10 minutach przechyliliśmy szalę na swoją korzyść.

Siódemka Chełmek - Kusy I Szczecin 29-37 (12-17)

Zdaniem trenera Chełmka Miłosza Waligóry, zespół gospodarzy był w zasięgu jego zawodników. - Przyznaję, że bardziej od przeciwnika obawiałem się sędziów - tłumaczy trener Siódemki. - Początek był nawet poprawny, bowiem było 6-6. Jednak od tego stanu rozjemcy wyraźnie zaczęli sprzyjać gospodarzom turnieju półfinałowego.

Miłosz Waligóra nie chciał tylko sędziów obarczyć winą za porażkę. Dostrzegł mankamenty w grze swojego zespołu. Jego zawodnicy marnowali nie tylko sytuacje sam na sam z bramkarzem, a szkoleniowiec doliczył się ich aż siedmiu, ale także rzuty karne.

Siódemka Chełmek - TS Zew Świebodzin 35-31 (15-10)

Chełmek potrzebował remisu do awansu, bo dzień wcześniej Świebodzin zgubił punkt w meczu z Piotrkowianinem. - Trudno w piłce ręcznej ustawiać się na remis, więc interesowała nas pełna pula - podkreśla Miłosz Waligóra. - Początek meczu ustawił jego dalszy przebieg, bo prowadziliśmy już 7-0. Jednak potem chłopcy zaczęli dyskutować z sędziami. Zarobiliśmy w sumie dziesięć kar, z czego większość była za dyskusje. Tak się nie da grać, jeśli marzy się o odegraniu jakiejś roli w finale mistrzostw Polski.

Inne wyniki: Kusy I Szczecin - Świebodzin 33-20 (14-9), Piotrków Trybunalski - Świebodzin 33-33 (14-14), Kusy I Szczecin - Świebodzin 33-26 (14-13)

1. Szczecin 3 6 103-75

2. Chełmek 3 4 103-99

3. Piotrkowianin 3 1 88-105

4. Świebodzin 3 1 87-101

Jerzy Zaborski

jerzy.zaborski@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz