26.01.2012

Życie Jakuba Urbańczyka załamało się rok temu. Choroba zabrała mu wszystko.

FOT. MAGDALENA BALICKA

CHOROBA. Jakub Urbańczyk, 27-letni chrzanowianin zbagatelizował ostrą grypę, której powikłaniem okazało się zapalenie opon mózgowych, potem przekształcone w stwardnienie rozsiane.

Życie 27-latka, szczęśliwie zakochanego i dobrze zarabiającego biznesmena, załamało się rok temu. Opuściła go ukochana kobieta i musiał zrezygnować z pracy. Obawia się, że wyląduje na wózku inwalidzkim.

Ponieważ nieźle zarabiał, nie może liczyć w tym roku na wsparcie Ośrodka Pomocy Społecznej. Przy ustalaniu zasiłków urzędnicy biorą pod uwagę dochody za poprzedni rok, a te Jakub miał wysokie. Tymczasem leki na stwardnienie rozsiane kosztują go miesięcznie około 600 zł. Dodatkowym ciosem jest zniesienie z listy leków refundowanych specyfiku o nazwie solu medrol. Jedna ampułka kosztuje teraz aż 83 zł, choć przedtem tylko 27 zł.

Aby przeżyć, Jakub zamierza sprzedać dom w centrum Chrzanowa i przeprowadzić się z mamą do małego mieszkania na obrzeżach miasta. - Nieszczęścia chodzą parami. W ubiegłym roku pochowaliśmy chorego na raka tatę. Mama też ciężko choruje, od miesięcy jest podpięta do specjalistycznej aparatury - mówi 27-latek.

Los Jakuba wstrząsnął Joanną Pałubską i jej przyjaciółką Anią. Obie przyjaźniły się z Kubą w szkole podstawowej. Teraz na zmianę przychodzą do chorego. Pomagają przy obiedzie, robią zakupy, sprzątają.

- Nie mogę patrzeć, jak mój rówieśnik opada z sił, zżerany przez chorobę - załamuje głos Joanna. Wierzy, że jej przyjaciel odzyska dawny wigor i choroba przestanie postępować. Śledzi internetowe fora, szukając nowinek o leczeniu stwardnienia rozsianego.

Każdy, kto zechce wesprzeć Jakuba Urbańczyka, może to zrobić przy okazji wypełniania PIT-u poprzez Fundację na Rzecz Chorzych na SM im. bł. Anieli Salawy, która pomaga mężczyźnie. Jej KRS to 0000055578. Potrzebny jest też dopisek "Jakub Urbańczyk".

Magdalena Balicka

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz