22.11.2011

Boisko musi zostać boiskiem

Gdyby nie Agricola, boisko w Opatkowicach byłoby tak samo zarośnięte i zaniedbane jak w Piotrkowicach Małych - twierdzi Jerzy Nowak, kierownik drużyny z Klimontowa Fot. Aleksander Gąciarz

OPATKOWICE. Radni powiatowi nie są przekonani do przekazania obiektu gminie, a takie rozwiązanie jest - według starosty - najlepsze. Decyzja ma zapaść w czwartek.

Podczas spotkań komisji zdania były podzielone. Dwie z nich podjęły projekt uchwały o komunalizacji stadionu w Opatkowicach minimalną większością głosów. Z kolei radni dwóch innych w ogóle nad projektem nie głosowali. Zamiast tego sformułowali szereg wniosków, dotyczących warunków, na jakich mogłoby dojść do przekazania obiektu.

Były one związane z dalszym przeznaczeniem gruntów, ewentualnie rekompensaty w postaci oddania w zamian przez gminę innego terenu. - Nie wiem, jakie będzie ostatecznie stanowisko radnych w tej sprawie. Wszystko wyjaśni się podczas głosowania na czwartkowej sesji. O ile do niego w ogóle dojdzie, bo nie wykluczam, że punkt może zostać zdjęty z porządku obrad - mówi starosta Zbigniew Wójcik.

Stadion w Opatkowicach jest mieniem Skarbu Państwa, pozostającym w zarządzie Starostwa Powiatowego. Jego użytkownikiem jest LKS Agricola Klimontów. Na boisku grają jej piłkarze (klasa B) oraz - gościnnie - zawodnicy Strumyka Jakubowice (klasa C). Kłopot polega na tym, że obiekt nie spełnia wymogów licencyjnych. Tymczasem starosta otwarcie przyznaje, że nie ma ani środków, ani wielkiej ochoty na inwestowanie z infrastrukturę sportową. Tłumaczy, że jest to zadanie gminy. Tę ostatnią co prawda trudno w tej chwili posądzać o wolne środki, które mogłaby w obiekt zainwestować, ale mimo to złożyła wniosek o przekazanie jej obiektu.

- Moim zdaniem, nie ma w tej chwili żadnej gwarancji, że w obecnej sytuacji budżetowej gmina będzie w stanie cokolwiek na stadionie zrobić - obawia się randy Józef Gawron.

I choć trudno odmówić słuszności temu argumentowi, to prezes Agricoli Grzegorz Cichy przekonuje, że przekazanie stadionu gminie i tak daje większe nadzieje na to, że coś uda się zmienić na lepsze. - Przedstawiciele powiatu otwarcie mówią, że nie mają zamiaru tam inwestować. Tymczasem gmina mimo wszystko co roku jakieś środki na rozwój sportu i obiektów sportowych przeznacza. W przypadku stadionu w Opatkowicach nie może jednak tego zrobić, bo to nie jej własność. Dlatego uważam, że przekazanie obiektu da większe nadzieje na poprawę sytuacji niż to ma miejsce obecnie - wyjaśnia.

A do zrobienia na stadionie jest sporo. - W tym sezonie obiekt został dopuszczony do rozgrywek klasy B dlatego, że w związku z jej poszerzeniem Małopolski Związek Piłki Nożnej praktycznie zaniechał respektowania wymogów licencyjnych - mówi Grzegorz Cichy. Jeżeli jednak to się zmieni, w Opatkowicach trzeba będzie wybudować miejsca siedzące dla publiczności, odgrodzić boisko od widowni, a przede wszystkim wybudować szatnię z bieżącą wodą. W tej chwili na obiekt można wejść o każdej porze dnia i nocy, kibice oglądają mecze na stojąco, zawodnicy przebierają się w samochodach lub na ławkach rezerwowych (prowizoryczna szatnia z samochodowej przyczepy jest tylko dla sędziów), a klubowy sprzęt magazynowany jest w prywatnym domu.

Tym, co każe się stronie powiatowej zastanawiać nad podjęciem korzystnej dla gminy decyzji jest również obawa, czy po takiej operacji nie zostanie zmienione przeznaczenie obiektu. Nieoficjalnie można usłyszeć, że do gminy wpłynęły wnioski o przekwalifikowanie gruntu z terenu o charakterze rekreacyjnym na inny (przemysłowy? budowlany?). - Nic mi o takich pismach nie wiadomo - mówi jednak Wojciech Skibiński, kierownik Wydziału Geodezji, Architektury i Inwestycji UGiM. - Zresztą, nawet gdyby takie wnioski wpłynęły, nie ma to żadnego znaczenia. Mogłyby być rozpatrywane dopiero w przypadku przystąpienia gminy do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego. Dlatego zapewniam, że boisko w Opatkowicach pozostanie boiskiem.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz