31.07.2010

Powodzie nasze powszednie

KLĘSKA ŻYWIOŁOWA. Mieszkańcy nie mają wątpliwości - winna jest obwodnica

Mariusz Łakomy stracił na skutek podtopień około 30 tysięcy sadzonek krzewów ozdobnych. Na zdjęciu obok uschniętego cisa. Fot. Aleksander Gąciarz

Najbardziej narażeni są Cebulscy. Ich dom stoi nad samą rzeką. W tym roku "pływali" już pięć razy. Jolanta Cebulska, wychodząc rano do pracy, zakłada... wodery. Następnie idzie kilkadziesiąt metrów do mostku, który na początku roku zbudowała dla nich gmina. Potem wsiada w samochód pozostawiony po drugiej stronie rzeki.

- Psy trzymamy w domu, krowę u sąsiada. Kur się trochę potopiło, a te, które zostały, musieliśmy przenieść na strych - opowiada. Woda w studni nie nadaje się do picia. Leżący po drugiej stronie Szreniawy dom Marka Krasuckiego też podtopiony. Właściciel przebywa za granicą i do Polski przyjeżdża rzadko. Teraz może już nie mieć do czego.

Skutki

Do działki Cebulskich dochodzi szkółka drzewek ozdobnych Mariusza Łakomego. W tym roku już kilkakrotnie oglądał tylko ich czubki. Reszta nikła pod wodą. Niewiele roślin to wytrzymało. - Straciłem w sumie około 30 tysięcy sztuk: tuje, jałowce, cisy. To efekt pięcioletniej pracy i inwestowania - mówi. Wczoraj woda już opadła, ale na miejsce i tak nie sposób dojść bez gumiaków. W niżej położnych miejscach nadal widać rozlewiska. Tam z krzewów nie zostało już nic. Sąsiadem Mariusza Łakomego jest Andrzej Antos. On również w tym roku kilka razy miał wodę pod samym domem. - A mieszkam tu dwadzieścia lat i nigdy wcześniej to się nie zdarzało - mówi. W przypływie czarnego humoru przekonuje, że miasto nie musi już budować basenu. - On jest u mnie pod domem - stwierdza. O problemach rodziny Andrzejczyków pisaliśmy wczoraj. Woda po każdym deszczu zalewa drogę dojazdową, prowadzącą do ich domu. - Utrzymuje się bardzo długo, bo nie ma gdzie odpływać. Opadnie dopiero wtedy, gdy wsiąknie w ziemię - uważa Kazimierz Andrzejczyk.

Osobną kategorię poszkodowanych stanowią właściciele ogródków działkowych. Jest ich w sumie 123. O ich problemach również już pisaliśmy. Dla większości z nich tegoroczna praca poszła na marne. Z tego, co próbowali wyhodować, nie będą mieli żadnego pożytku. Plony zostały wypłukane, odnowione domki są co rusz podtapiane, ich wyposażenie niszczy woda. - Kto nam za to wypłaci odszkodowania? - pyta Tadeusz Maj. I jest to pytanie retoryczne, bo działkowcy na odszkodowania liczyć raczej nie mogą. - Zwróciliśmy się z takim pytaniem do wojewody, ale odmówił tego prawa właścicielom ogródków działkowych - mówi burmistrz Jan Makowski. Ucierpiało również mienie wspólne. - Jeszcze jedna taka powódź, a nasz dom działkowca będzie się nadawał tylko do rozbiórki - stwierdza Grażyna Zięcina.

Przyczyny

Dla poszkodowanych sprawa jest jasna: winna jest budowa obwodnicy miasta. - Wcześniej też padały deszcze, nawet większe niż obecnie, a do takich sytuacji nie dochodziło - mówi Mariusz Łakomy. Inwestycja jest winna, gdyż: - Wykonawcy obwodnicy w rejonie mostu na ulicy Podgórze utopili w Szreniawie betonowe płyty, które spowodowały spiętrzenie wody - przypomina Jolanta Cebulska. - Gdyby nie to, rzeka oczyściłaby się z mułu sama, w naturalny sposób. Tam nie ma żadnego nadzoru - przekonuje Stanisław Strojek. Inni dodają, że nasyp, na którym powstaje obwodnica, zakłócił naturalne przepływy wód. Teraz jej nadmiar nie ma się gdzie rozlewać i podtapia posesje.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz