06.09.2010

150 lat - osiem tysięcy absolwentów

EDUKACJA. Zespół Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego w Czernichowie jest najstarszą szkołą rolniczą w Polsce

Grupa z rocznika 1972-77, od lewej: Ryszard Leśniak, Marek Kubisztal, Janina Adamczyk-Mazdan, Halina Marczyńska, Maria Bębenek, Halina Setkowicz-Sroka FOT. EWA TYRPA

- W ostatnich latach otwieramy też nowe kierunki i nastawiamy się na dostosowanie ich do oczekiwań rynku pracy, ale większość z nich wiąże się pośrednio lub bezpośrednio z rolnictwem, np. technikum weterynaryjne, hodowcy koni, hotelarskie, ochrony środowiska, turystyki wiejskiej, żywienia i gospodarstwa domowego - mówi Grzegorz Bylica, dyrektor ZS RCKU.

Zespół ma swoje Gospodarstwo Pomocnicze, kierowane przez Juliusza Boronia, absolwenta czernichowskiej szkoły.

Na jubileuszowym zjeździe, który odbył się w miniony piątek, miał on okazję spotkać się swoimi koleżankami i kolegami z klasy - rocznika 1972-1977. Okazało się, że spora część jego rówieśników mieszka w powiecie krakowskim lub sąsiedztwie. - Nadal jesteśmy zgraną grupą i spotykamy się przynajmniej co pięć lat - mówią Maria Bębenek i Halina Marczyńska, którą znamy jako bardzo aktywną sołtys Facimiecha w gm. Skawina. Z jej inicjatywy w wiosce powstała jednostka OSP. Pani Maria też znana jest w Skawinie, bo od wielu lat pracuje w Banku Spółdzielczym jako wiceprezes i często widziana jest na dobroczynnych imprezach. Większość klasy pracowała lub nadal pracuje w branżach związanych z rolnictwem. Halina Setkowicz-Sroka sporą część zawodowego życia spędziła w Instytucie Zootechniki w Balicach. Teraz wraz z mężem prowadzi firmę metaloplastyczną. Marek Kubisztal ma gospodarstwo rolne. Artur Cichoń trafił z powrotem do szkoły, ale jako nauczyciel - uczy mechanizacji rolnictwa w czernichowskim ZS RCKU, Ryszard Leśniak jest sadownikiem z Żerosławic i u niego koleżanki i koledzy zaopatrują się w jabłka. Marek Kapitan jest sołtysem wsi Sowliny koło Limanowej i hoduje konie. Janina Adamczyk-Mazdan pracuje w zakładzie produkcji soków w Tymbarku, a ponadto ma gospodarstwo agroturystyczne. Natomiast Zofia Sroka-Hajduga z mężem prowadzi firmę handlową.

Na jubileuszowych obchodach spotkaliśmy też Małgorzatę Mardyłę, wójt gminy Mogilany. - Od dzieciństwa byłam mocno związana z rolnictwem. Tato po rodzicach oddziedziczył gospodarstwo w Lusinie i wtedy przenieśliśmy się z Rabki, gdzie się urodziłam. Od razu polubiłam pracę na roli. Nie wstydziłam się paść krów i sprzątać obory. I z czasów dzieciństwa wspominam, jak bardzo smakowało mi mleko prosto od krowy - dzieliła się z nami wspomnieniami. Dlatego też wybrała naukę w szkole rolniczej. Tato bardzo dbał o wykształcenie i zaproponował córce, cieszącą się bardzo dobrą renomą, szkołę w Czernichowie. - Wielu uczniów mieszkało w internacie i tu była prawdziwa szkoła życia. Była praca w ogrodzie, dyżury w oborze i chlewni. Tu uczyliśmy się też szacunku dla ziemi i dla ludzi. Internat jest miejscem, gdzie człowiek zawiera przyjaźnie, ale też uczy się tolerancji, współżycia z innymi - wspomina Małgorzata Mardyła. Mówi, że zdobywanie wiedzy w szkole z takimi tradycjami zobowiązuje. Chociaż nie przepadała za fizyką to z ogromnym szacunkiem wspomina uczącego jej Czesława Rysza. Jego małżonka, Katarzyna Rysz, w tej szkole spędziła całe swoje zawodowe życie - 40 lat, a w ostatnich latach kierowała zespołem. Od zeszłego roku już nie pracuje, ale bez szkoły i kontaktów z młodzieżą nie potrafi żyć. - Gdy wchodzę do szkolnego budynku ubywa mi 20 lat - mówi była pani dyrektor, też aktywnie działająca w Klubie Seniora, gdzie jest wiceprezesem. Kieruje nim Mieczysława Książek. - Klub powstał z inicjatywy seniorów z roczników przedwojennych i powojennych. To oni wciągnęli nas do działania i bardzo żałuję, że tak późno poznaliśmy bliżej tych wspaniałych ludzi. Teraz chcemy zachęcić do pracy młodsze roczniki - mówi prezes. Podczas jubileuszowego spotkania na listę wpisało się kilkudziesięciu absolwentów.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz