24.05.2010
Alarm powodziowy został odwołany
REPORTAŻ. W Kłokoczynie pospolite ruszenie mieszkańców ratowało wały. Podczas akcji powodziowej utkano je pięćdziesięcioma pięcioma tysiącami worków.
Pożegnanie z żołnierzami, od lewej: Grzegorz Drozd, Rafał Chmura, Krzysztof Sury, Szymon Łytek, Andrzej Mach FOT. EWA TYRPA
W Rusocicach (gm. Czernichów), w środku wioski, w sobotę powiększyło się pęknięcie w drodze powiatowej, która zaczęła się osuwać na ponad 200-meteowym odcinku.
Przejezdny jest jeden pas tylko dla samochodów osobowych. Pojazdy komunikacji zbiorowej z Kamienia dojeżdżają do wyznaczonej tymczasowej pętli na skrzyżowaniu z drogą w kierunku Łączan.
Niewiele brakowało do zalania wiosek
Nadal obserwowany jest wał w Kłokoczynie, w przysiółku Machaczka. Tam podczas ostatniej akcji trafiło prawie 55 tysięcy worków (podczas całej akcji w gminie - ponad 87 tysięcy). - Dwukrotnie sytuacja była bardzo groźna i niewiele brakowało, żeby Wisła zalała cały Kłokoczyn i Rusocice - relacjonuje wójt Szymon Łytek, który był na wale podczas kontroli sytuacji. Schylił się, żeby zobaczyć ile Wisła opadła i ujrzał ogromną wyrwę wyżłobioną przez rzekę. - Sparaliżowało mnie na moment - mówi wójt, który natychmiast zarządził ewakuację Kłokoczyna i Rusocic. - Wójt zadzwonił do mnie i usłyszałem w słuchawce: ewakuujemy wioski i się wyłączył. Za moment był drugi telefon: weź wojsko do pomocy. Byłem już w drodze z kolumną wojska, gdy wójt zatelefonował po raz trzeci. Powiedział, że jest szansa na uratowanie wałów. Zdecydowaliśmy, że żołnierzy wieziemy na wały. Ta szybka decyzja uratowała obie wioski - opisuje akcję Krzysztof Sury ze sztabu powodziowego. Ewakuacją zajęli się mieszkańcy i policja, a żołnierzy i strażaków skierowano na wały. Z worków ułożono dwie ścieżki: jedną niesiono worki do utkania wyrwy, drugą wracano. Po wielu godzinach, wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Wielu mieszkańców wróciło do domów, z wałów odesłano ludzi, żeby chociaż przez chwilę odpoczęli, bo tak żołnierze, jak strażacy i członkowie sztabu, spali po dwie godziny na dobę. Wtedy Wiesław Berdecki będąc na wale przy końcowej akcji, zauważył drugą wyrwę. - Gdy zadzwonił, poczułem się bezsilny wobec wody i powiedziałem, że nie wiem co robić. Jednak za moment ochłonąłem i zatelefonowałem do komendanta Państwowej Straży Pożarnej Ryszarda Gaczoła, który natychmiast skierował zawodowych strażaków i tych z OSP m.in. z gminy Krzeszowice - wspomina Szymon Łytek.
Najważniejsza jest zimna krew i logistyka
Zimną krew zachował Władysław Siudek, komendant gminny OSP, który spytał: - a po co mamy megafon? Razem z Andrzejem Machem jechali przez wioskę i apelowali do mężczyzn o pomoc w ratowaniu wałów. - To był drugi cud nad Wisłą. Ludzie ruszyli natychmiast. Czułem, że uratujemy wały. Był piasek, worki, łopaty i żołnierze z amfibią. Mieliśmy za zadanie położyć folię i wrzucić worki, które wiązały kobiety - opowiada Andrzej Mach, prezes OSP w Czułówku. Logistyka była tu niezwykle ważna. Każdy wiedział, co ma robić i za co jest odpowiedzialny. Trzeba było co sto metrów wbić kołek i umieścić na nim koło ratunkowe, szybko ułożyć liny, na których ludzie spuszczani byli pod wyrwę żeby układać w niej worki. Najpierw trzykrotnie przewoziła je amfibia, ale przy czwartym podjeździe ugrzęzła w namokniętej ziemi. - Doskonale spisali się m.in. Wiesiek Berdecki, Robert Stańko z zarządu melioracji, Wiesław Śliz czy Krzysztof Urbańczyk, który zawsze czekał w pogotowiu z trzema ciężarówkami piasku. Nie sposób wymienić wszystkich, ale ważna była każda para rąk. To było prawdziwe pospolite ruszenie, ludzie zachowali się wspaniale - zaznacza wójt. Od pierwszego alarmu do piątkowego poranka, akcja trwała 37 godzin. Do obrony wałów zużyto prawie 55 tysięcy worków. W gmina już się myśli o zakupie urządzenia, ładującego piasek do worków.
Wszyscy pracowali
- 1
- 2
- następna »
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
-
24.11.2011
Kiepskie filie do likwidacji
Od przyszłego roku nastąpią spore zmiany organizacyjne w Starostwie Powiatowym w Krakowie i jego jednostkach w Krzeszowicach i Skawinie. -
24.11.2011
Wiadukt w Batowicach potrzebny jest także mieszkańcom Krakowa
INWESTYCJE. Każdy, kto jeździ przez wiadukt na torami kolejowymi w Batowicach (gm. Zielonki), np. z ul. 29-Listopada w Krakowie do Nowej Huty, wie, że to trudna przeprawa. -
24.11.2011
Wały czekają na skoszenie
-
24.11.2011
Ile wiedzą o pszczołach?
-
24.11.2011
Święto u krwiodawców
Facebook
GooglePlus
Wykop















Brak komentarzy
Dodaj komentarz