12.03.2010

Komenda dla miasta, ORMO w powiecie?

KONTROWERSJE. Oryginalna propozycja Kazimierza Czekaja. Niektórzy wójtowie przypominają, że policja jest państwowa, a nie samorządowa.

Samorządowcy rozmawiali o zamiarach likwidacji Komendy Powiatowej Policji Fot. Magdalena Uchto

Parlamentarzyści, władze powiatu i przedsiębiorcy jednoczą siły i głośno sprzeciwiają się zamiarom likwidacji Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. Nie wszyscy szefowie podkrakowskich gmin równie głośno im wtórują. Czekają m.in. na konkretne argumenty przemawiające za zamknięciem KPP.

Podczas wczorajszego spotkania samorządowców powiatu krakowskiego starosta Józef Krzyworzeka i wicestarosta Andrzej Furmanik apelowali do wójtów i burmistrzów o mobilizację. - Państwo ma niepowstrzymane ciągotki do podporządkowania sobie wszystkich służb zespolonych - mówi wicestarosta. Przedstawiciele władz powiatowych obawiają się, że po ewentualnej likwidacji KPP mieszkańcy powiatu mogą stracić poczucie bezpieczeństwa. - Jeśli w mieście są o połowę gorsze wskaźniki, pod względem wykrywalności niż w powiecie to chyba mamy prawo, aby się obawiać. Poza tym nie wiemy co stanie się z mieniem, na zakup którego pieniądze przeznaczyły samorządy - pyta starosta. Dodaje, że władze powiatu o wszystkim dowiadują się z mediów.

Poseł Jacek Krupa przypomniał, że pięciu parlamentarzystów ziemi krakowskiej skierowało już w tej sprawie pismo do ministra spraw wewnętrznych i administracji. - Sygnalizowałem już problem Komendantowi Głównemu Policji. Mamy się spotkać po 22 marca. Dlatego dobrze byłoby, gdybym miał pisemne poparcie naszych starań również od gmin - sugerował poseł Krupa. Działania na rzecz ratowania komendy prowadzą też posłowie PiS-u.

Antoni Rumian, wójt gminy Michałowice, podkreślił, że w tego typu spotkaniu powinien uczestniczyć Komendant Wojewódzki Policji. - To jest taki trochę wiec poparcia. Opieramy się wyłącznie na naszych doświadczeniach i przypuszczeniach. Ale tak naprawdę nie wiemy co zmiany w strukturze policji miałyby oznaczać w praktyce. Policja w końcu jest państwowa, nie samorządowa. Ludzie z reguły nie lubią zmian, ale to nie oznacza, że po ich wprowadzeniu coś nie może funkcjonować lepiej - komentuje.

Józef Rysak, wójt gminy Igołomia-Wawrzeńczyce, podkreśla, że gdyby dziś miał się opowiedzieć czy jest za czy przeciw likwidacji KPP, wstrzymałby się od głosu. - Dla bezpieczeństwa istotna jest bliskość siedziby. Przed utworzeniem KPP do najbliższego komisariatu mieliśmy dwa kilometry. Teraz, do posterunku i do siedziby komendy mamy 40, i to samochodem prywatnym. Staraliśmy się o utworzenie posterunku, ale nie wyszło - przypomina wójt Rysak.

Bogusław Król, wójt gminy Zielonki, zauważa, że nie można porównywać struktur policji do straży pożarnej. - Tłumaczenie, że nie ma komendy powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, a jest miejska nie ma sensu. W gminach działają jednostki OSP, które wspierają działania straży zawodowej. Ale w przypadku policji taki manewr nie będzie możliwy. Jeśli komendy zostaną połączone, nikt w terenie nie zastąpi funkcjonariuszy - mówi wójt. Dodaje, że jeśli doszłoby do likwidacji KPP, w pierwszej kolejności odkryty zostanie obszar najbliżej Krakowa, czyli tzw. I obwarzanek. Zdaniem wójta istnieje obawa, że pojawią się tu zorganizowane grupy przestępcze. Likwidacji KPP sprzeciwiają się też m.in. władze Słomnik i Skawiny.

Do samorządowców przyłączają się przedsiębiorcy. Kazimierz Czekaj z Jurajskiej Izby Gospodarczej oraz Andrzej Tutajewski z Podkrakowskiej Izby Gospodarczej zapewniają, że są zwolennikami pozostawienia KPP. - Przecież Kraków przybliża się do naszych gmin. Ludzie uciekają z miasta. Powstają nowe firmy. Ale każdy chce żyć bezpiecznie. Po zmianie policja będzie tylko jednym z działów przy Mogilskiej. Jak to się ma do różnych deklaracji w stylu "Policja bliżej obywatela". To podejmijmy inicjatywę obywatelską: miasto niech ma komendę, a my u siebie utwórzmy ORMO - proponuje Kazimierz Czekaj.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz