26.08.2010

Igorek wygrał z rakiem

OŚWIĘCIM. Wiele tysięcy osób wsparło w walce z chorobą 4-letniego malucha. Zwyciężyliśmy!

Albert, Monika i Igor (z prawej) z niemieckimi przyjaciółmi, pastorem Olivierem i jego żoną Denise. Fot. archiwum Igora Bartosza

- Wasze i nasze modlitwy zostały wysłuchane. Bóg istnieje i jest wielki. Dziś pozwolił naszemu synkowi narodzić się na nowo - mówi Albert Bartosz, tata chłopca.

20 sierpnia 2010. Monika i Albert, rodzice Igora, długo będą pamiętać ten dzień. 8 miesięcy wcześniej u ich synka zdiagnozowano nowotwór zlokalizowany w okolicy ucha. Rozpoczęła się walka o życie dziecka. Tysiące osób z Oświęcimia, Chełmka, Brzeszcz, Kęt i wielu innych miejscowości, dorzuciło swoje "trzy grosze", włączając się w akcję skrzykniętej w odruchu serca Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy. Niesamowici społecznicy zorganizowali dziesiątki koncertów, wydarzeń artystycznych, zbierając datki na niezwykle kosztowną operację w niemieckiej klinice. Wydawało się, że może być ona ostatnią deską ratunku. Na szczęście nastąpił upragniony, wymarzony i wymodlony zwrot akcji.

"Dziś rano w Instytucie Nuklearnym UK Freiburg Igorkowi wykonano badanie PET-CK. Oczywiście nasz dzielny syn bez usypiania, w bezruchu zniósł dwukrotnie wykonywany - tomograf emisyjny (powtarzano badanie w obrębie głowy). Powtarzano, aby się upewnić, że stało się to, o czym marzyliśmy, o co się modliliśmy - że... w jego ciele nie ma już ani jednej komórki nowotworowej!" - opisywali 20 sierpnia, na Igorkowym internetowym blogu Albert i Monika.

"Resztki guza, które pozostały są martwe, a kość - czysta. Zregenerowała się, jak powiedział Profesor... (...) Konsylium (złożone z radiologów, onkologów, laryngologów, neurochirurgów) zadecydowało jednogłośnie, że operacja w tej sytuacji byłaby dla Igorka zbyt dużym ryzykiem - martwe resztki guza położone są zbyt blisko aorty, a jej uszkodzenie, czy wycięcie fragmentu, mogłoby doprowadzić do niedotlenienia i trwałych urazów" - tłumaczył Albert. "Gdyby w uszku Igorka pozostałyby jakieś komórki żywe, wówczas lekarze podjęliby takie ryzyko. W obliczu najnowszych badań jest ono zbędne. Dwukrotnie prof. Udo Kontny podkreślał, że guz świetnie zareagował na chemio- i radioterapię, że masa resztkowa jest minimalna, co bardzo dobrze rokuje na przyszłość. W związku z tym lekarze nie zaordynowali także Igorkowi chemii w tabletkach, która stanowi ostatnie ogniwo leczenia. Ni mniej ni więcej, tylko Prof. Kontny oznajmił nam, że Igorek jest zdrowy" - radowali się, popłakując ze szczęścia, rodzice.

Albert od razu, po męsku, poruszył kwestię uskładanych dzięki hojności darczyńców pieniędzy. "Mamy zebraną sporą kwotę zbieraną na operację, której w efekcie nie będzie. Pamiętajcie jednak proszę, że nie mogliśmy do wczoraj tego wiedzieć" - dodał na blogu. Nie zmarnuje się ani złotówka. Powstaje bowiem Fundacja Małej Orkiestry Wielkiej Pomocy. "Myślę, że dzięki niej znajdziemy dzieci, którym będziemy mogli przy pomocy tych pieniędzy pomóc. Mamy możliwość przekazania pieniędzy wskazanym przez nas dzieciom - członkom Fundacji "Zdążyć z Pomocą". Igorek skorzysta z nich tylko marginalnie na dodatkowe badania i suplementy. Reszta trafi do innych chorych dzieci" - wyjaśnia tata Igora.

Oczywiście, jak to z rakiem, ziarno niepokoju pozostaje. Przez 5 lat Igor będzie przechodził jeszcze kontrolne badania. Wyniki będą wysyłane do Freiburga. - Mamy świadomość, że jeśli choroba by wróciła, a operacja jednak okazała się konieczna, po raz drugi pieniędzy nie zbierzemy - przyznaje Albert. - Nie możemy jednak trzymać na koncie pieniędzy, na zasadzie "jakby co". One muszą trafić do dzieci, które tego potrzebują i dokładnie tam trafią. Skoro już zaufaliśmy Opatrzności, musimy wierzyć jej dalej - mówią Monika i Albert.

Paweł Plinta

pawel.plinta@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Kasia Witus
2010-08-27 15:40:52

Boże dziekuję Ci za z całego serca

Odpowiedz »

Dodaj komentarz