23.11.2011

18-latek surowo zapłaci za śmiertelny wypadek

NOWY TARG. Wczoraj przed Sądem Rejonowym zapadł wyrok w sprawie wypadku w Rogoźniku, gdzie śmierć poniósł człowiek

Sąd uznał sprawcę za winnego umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa drogowego, a także rozwinięcia nadmiernej prędkości, nieadekwatnej także do warunków drogowych. - Zarzuca mu się także jazdę w stanie nietrzeźwym - mówił sędzia Sądu Rejonowego Wojciech Ujwary.

Młody sprawca tragedii, zaledwie 18-latek, został skazany na 2 lata 8 miesięcy bezwzględnego pozbawiania wolności, całkowity zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, a także karę grzywny. Z powodu młodego wieku i braku dochodów został zwolniony z kosztów sądowych. Sędzia Wojciech Ujwary podkreślił, że na poczet kary skazanemu zostanie zaliczony areszt, w którym przebywa już od czasu wypadku.

Uzasadniając niższy, niż tego żądała prokuratura, wyrok, podkreślił, że młody człowiek przyznał się do popełnienia przestępstwa. Poza tym, choć początkowo odjechał z miejsca wypadku, zadzwonił na pogotowie ratunkowe tłumacząc dyspozytorce, gdzie doszło do wypadku. Nie kierowała więc nim chęć uniknięcia odpowiedzialności. Sędzia zwrócił także uwagę, że młodzi idący jezdnią początkowo zajmowali duży jej pas, tymczasem droga była na tyle wąska, że powinni poruszać się gęsiego. - Piesi szli nieprawidłowo - stwierdził. Podkreślił, że ta okoliczność jednak nie zwalnia sprawcy w żaden sposób od odpowiedzialności prawej. Tym bardziej, że z opinii biegłych wynika, że jego pojazd pozostawiał wiele do życzenia.

Sędzia uzasadniając wyrok i odebranie dożywotnio prawa jazdy zwrócił też uwagę na to, że kierowca, mimo młodego wieku, był pod wpływem alkoholu. - Nie dorósł, by prowadzić - mówił. Podkreślił, że okolicznościami łagodzącymi było przyznanie się do winy i wyrażenie żalu.

Do wypadku doszło 16 maja tego roku na drodze wewnętrznej w Rogoźniku. Nocą jadąc oplem młody kierowca, który miał prawo jazdy dopiero od lutego, wjechał w 8-osobową grupę młodych ludzi idących w tym samym, co on jechał, kierunku. Samochód z powodu nadmiernej prędkości wybiło w powietrze i wpadł on na idących jezdnią młodych. Jeden z mężczyzn z licznymi urazami m. in. głowy i kręgosłupa trafił do szpitala. Obrażenia były na tyle dotkliwe, że młody człowiek zmarł. Jego kolega miał więcej szczęścia. Mimo wielu urazów, w tym głowy, udało mu się przeżyć.

Istny horror na drodze przeżyły pozostałe trzy dziewczęta i trzech chłopaków. Na szczęście wyszli ze zdarzenia bez opresji. Jak się okazało tuż po wypadku, kierowca był nietrzeźwy i miał 1,42 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Przekroczył także dozwoloną prędkość. Jechał bowiem wąską drogą 75 km na godzinę, tymczasem prędkość dopuszczalna w tym czasie wynosiła tam 60 km na godzinę.

Beata Szkaradzińska

beata.szkaradzinska@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz