08.11.2011

Podstępny tlenek węgla

Strażacy są wzywani do mierzenia stężenia tlenku węgla FOT. KP PSP W MYŚLENICACH

BEZPIECZEŃSTWO. Strażacy przestrzegają przed "cichym zabójcą" i co roku przekonują, że najlepszym zabezpieczeniem są drożne przewody kominowe w domach i mieszkaniach.

Rozpoczęty niedawno sezon grzewczy nie przyniósł jak dotąd przypadków zatruć tlenkiem węgla. Zdarzyło się już jednak dwukrotnie, że wzywano strażaków podejrzewając, że mógł się on ulatniać. Podejrzenia te nie potwierdziły się. Statystyki są jednak nieubłagalne i każą przypuszczać, że do końca sezonu grzewczego, czyli do marca, co najmniej kilka osób trafi do szpitali z powodu zatrucia tlenkiem węgla. W ubiegłym sezonie takich osób było dziewięć, w tym dwoje dzieci.

Okazuje się ponadto, że wezwania pochodzą najczęściej z osiedla 1000-lecia w Myślenicach i to do jego mieszkańców strażacy w sposób szczególny apelują o zachowanie ostrożności.

Kierujący Stacją Pomocy Doraźnej w Myślenicach lekarz Zbigniew Klich radzi, aby nie lekceważyć takich objawów jak duszność, ból głowy, pulsowanie w skroniach, osłabienie. Jeśli występują one u kogokolwiek z domowników należy szeroko otworzyć okna i możliwie najszybciej opuścić pomieszczenie, w którym znajduje się feralne urządzenie grzewcze.

O tym, że zaczynamy ogrzewać swoje mieszkania świadczy wzmożona liczba telefonów do spółdzielni kominiarskiej. Dzwonią głównie właściciele domów jednorodzinnych. Kontroli w blokach kominiarze dokonują na podstawie wcześniej zawartych umów z ich zarządcami. Prawo budowlane mówi o obowiązku sprawdzania przewodów kominowych (dymowych, spalinowych i wentylacyjnych) co najmniej raz w roku. Kontrole można oczywiście przeprowadzać częściej korzystając z okazji, gdy puka do nas kominiarz. - To, czy zgodzimy się żeby kominiarze przeprowadzili kontrole zależy tylko od naszej odpowiedzialności. Latem bywa, że ludzie rezygnują z możliwości kontroli. Ruch zaczyna się, gdy robi się zimno. Wtedy dzwonią telefony, ale kominiarze nie są w stanie być naraz u wszystkich - słyszymy w zakładzie kominiarskim w Myślenicach, który należy do Spółdzielni Pracy Kominiarzy w Wadowicach. Obecnie, jak dodaje informująca nas osoba, na wizytę kominiarze czeka się dzień, góra dwa. Jednorazowe czyszczenie komina "na życzenie klienta" kosztuje 60 zł 48 gr brutto (kilkakrotnie mniej, gdy korzysta się z usługi wtedy, gdy kominiarz sam do nas puka). Dodatkowo można zlecić usługę polegającą na sprawdzeniu drożności przewodów i podłączeń do przewodów kominowych.

Innym rodzajem zabezpieczenia się, które można stosować jako uzupełnienie jest zamontowanie w mieszkaniu czujnika ostrzegającego sygnałem dźwiękowym o podwyższonym stężeniu tlenku węgla w powietrzu. - Mamy w sprzedaży takie za ok. 100 zł i za 160 zł. Te droższe mają one 6 - letnią gwarancję, a gdy podzielimy sumę 160 zł na sześć lat to naprawdę nie wychodzi dużo, bo nieco ponad 2 zł miesięcznie. Dla własnego bezpieczeństwa chyba warto - mówi sprzedawca w jednym ze sklepów zajmujących się sprzedażą urządzeń grzewczych.

KATARZYNA HOŁUJ

myslenicki@dziennik.krakow.pl

Rozmowa z asp. sztab. MARIANEM ROKOSZEM, zastępcą dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej KP PSP w Myślenicach

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz