07.11.2011

Kompromisu nie osiągnięto

MYŚLENICE. Większość radnych opowiedziała się za odstąpieniem od sporządzania Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Ale pełnej zgodności nie było.

Plan miał objąć także ten teren, którędy ma prowadzić trasa obejścia zachodniego Fot. Katarzyna Hołuj

W uzasadnieniu uchwały napisano, m.in., że brak było społecznej akceptacji dla projektu MPZP, o czym świadczyły liczne (151) wniesione uwagi; że mieszkańcy negowali proponowane rozwiązania jednocześnie nie wskazując innych, konstruktywnych rozwiązań.

Przytłaczającą większość wniesionych przez mieszkańców uwag dotyczyła niezgody na proponowany przebieg dróg, w związku z czym stwierdzono, że uchwalania planu, który nie ustalałby rozwiązań komunikacyjnych tego obszaru byłoby niezgodne z obowiązującymi przepisami.

I tak jedni radni głosowali za odstąpieniem od sporządzania planu argumentując, że nikogo nie należy uszczęśliwiać na siłę; inni z kolei przekonywali, że należy wstrzymać się z decyzją, bowiem jej konsekwencją będzie chaos w zabudowie tego terenu. Radnych poróżniło także to, czy MPZP i obejście zachodnie mają ze sobą coś wspólnego, czy też są to zupełnie osobne zagadnienia. Zdaniem radnego Wiktora Kielana nie sposób tych tematów rozdzielić.

Radny Kazimierz Dąbrowski, przewodniczący Komisji Architektury i Gospodarki Przestrzennej RM mówił, że zdecydowana większość sposób wniesionych do projektu planu uwag jest niewykonalna, bo ich autorzy domagali się, aby niemal z każdej działki - wiaduktem lub tunelem - prowadziło przejście na drugą stronę drogi zachodniej.

Sami zainteresowani, czyli mieszkańcy, podnoszą tę kwestię, bo - jak mówią - w projekcie planu została zupełnie pominięta, a mnóstwo osób posiada za planowaną drogą tereny uprawne lub leśne, z których korzysta. - Skoro pomyślano o przepustach dla żab, aby mogły dostać się na drugą stronę, dlaczego zapomniano o ludziach? - mówi pragnąca zachować anonimowość osoba.

Elżbieta Mnichowska z UMiG, odpowiadając na pytanie radnego Rafała Zalubowskiego stwierdziła, że nie ma mowy o "odcięciu" mieszkańców, bowiem powstaną dwa łączniki (jeden dochodzący do mostu na wysokości kościoła św. Alberta i drugi dochodzący do ostatniego mostu na terenie miasta przy granicy z Bysiną). - Czy jak będę chciała pójść w gumiakach do lasu, to mam iść aż na łącznik? - pyta nasza rozmówczyni dodając, że tereny za drogą służą mieszkańcom tej części miasta za "zielone płuca".

Jak stwierdził radny Kazimierz Dąbrowski "nieszczęściem tego planu było to, że był rozpatrywany w czasie wyborów". Pojawiły się sugestie innych radnych, aby wkrótce powrócić do tematu i przystąpić do uchwalenia nowego planu. Czy tak się stanie - zależy od radnych, jednak już teraz dało się słyszeć głosy, że nie po to teraz głosują za odstąpieniem, żeby zaraz wszczynać na nowo procedurę, zwłaszcza, że inne części gminy czekają na uchwalenie ich planów.

Katarzyna Hołuj

myslenicki@dziennik.krakow.pl

ZDANIEM RADNYCH

Jan Bylica (głosował "za" odstąpieniem od sporządzania planu):

Uważam, że plan w takiej postaci był nie od uratowania. Sytuacja była patowa, bo z jednej strony mieliśmy liczne uwagi wniesione przez mieszkańców, a z drugiej burmistrza twierdzącego, że tylko znikomą część tych uwag jest w stanie rozpatrzeć pozytywnie. Odstąpienie ma oczywiście swoje konsekwencje. Pojawiają się głosy, że grozi to chaosem architektonicznym, ale z drugiej strony - mieszkańcy mogą budować się tam gdzie chcą; plan, gdyby powstał, na pewno by ich w tym ograniczył. Układ działek, o czym nie należy zapominać, jest tam charakterystyczny, rzutuje na niego podział geodezyjny jeszcze z czasów Austriaków. Moim zdaniem wrysowana w plan sieć dróg była zbyt gęsta. Prawdopodobnie brak synchronizacji pomiędzy gminą a projektantką doprowadził do tego, że w niektórych miejscach drogi miałyby przebiegać bardzo blisko istniejących już domów. Oprócz tych, technicznych problemów, nałożyły się też inne, związane z obejściem zachodnim oraz lokalna polityka. Myślę, że należałoby ograniczyć ilość emocji, czemu być może służyłaby zmiana projektanta przy ponownym podejściu do uchwalenia planu. Myślę, że pomocne byłoby też podzielenie tego terenu na mniejsze kawałki i uchwalenie dla nich odrębnych planów.

Wiktor Kielan (głosował "przeciw"):

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz