03.09.2010

Woda zerwała drogę do Coopera

MYŚLENICE. Wezbrana Raba poczyniła szkody na Dolnym Przedmieściu. Żywioł zabrał fragment ulicy Burmistrza Marka i kolejną część terenu ogródków działkowych.

Oberwany przez wezbrane wody Raby fragment ulicy Burmistrza Marka Fot. Maciej Hołuj

Obfite opady deszczu, które dotknęły w trzech ostatnich dniach powiat myślenicki, po raz kolejny doprowadziły do olbrzymich szkód. W nocy ze środy na czwartek obsunął się kilkunastometrowy odcinek ulicy Burmistrza Marka w Myślenicach. Odcięty został dojazd do fabryki Cooper Standard Automotive Polska. Raba wyrządziła także spore szkody w strukturze wałów na Dolnym Przedmieściu. Góry betonu runęły do koryta rzeki.

Fragment ulicy Burmistrza Marka zniknął praktycznie z powierzchni ziemi. Pozostała tylko część chodnika. Urwisko w każdej chwili groziło kolejnym zawaleniem. Funkcjonariusze Straży Miejskiej pilnie strzegli miejsca. - Ulica oberwała się o drugiej w nocy. W chwili obecnej podejmowane są próby utworzenia prowizorycznego dojazdu do fabryki, bowiem dzisiaj akurat spodziewane są kolejne transporty surowca - powiedział nam jeden ze strażników miejskich.

Istotnie. Kilku pracowników wspieranych przez koparkę około godziny 9 rano podjęło działania mające na celu przetarcie szlaku przez pobliską łąkę, m.in. poprzez wycięcie z niej niewielkich drzew i krzaków.

- Kto mógł się spodziewać, że ta droga zostanie zabrana - pytał obecny na miejscu Tadeusz Sroka, naczelnik OSP Myślenice Dolne Przedmieście, uczestnik nocnej akcji ratunkowej. - Przecież w tym miejscu Raba oddalona była od niej na bezpieczną odległość. Latami jeździliśmy tędy na boisko "Orła" i nigdy nie było tak, aby powódź, nawet ta największa w roku 1997, zabrała drogę.

Tadeusz Sroka twierdzi, że powody takiego stanu rzeczy są dwa. - Po pierwsze - zła polityka zarządcy Raby, który od kilku lat nie dopuszcza do rzeki ludzi, po drugie - modernizacja "zakopianki" w okolicach górnego jazu i Stróży, która powoduje, że nurt rzeki jest teraz o wiele szybszy i ma większy impet. Kiedyś, przed laty, ludzie mogli za parę groszy zabrać z rzeki żwir i kamienie, i wówczas koryto Raby samo się czyściło. Teraz, kiedy zaniechano tych praktyk, woda nie ma się gdzie podziać i z dużą siłą uderza o brzegi.

Oberwanie ulicy Burmistrza Marka nie zakłóciło, zdaniem kierownika produkcji w zakładzie Cooper Marka Podmokłego, funkcjonowania fabryki. - Dość szybko zorganizowaliśmy dojazd zastępczy do naszego zakładu, wykorzystując dobrosąsiedzkie układy z firmą Polplast. Jest to oczywiście rozwiązanie tymczasowe, ale na razie skuteczne. Ruch ciężarówek odbywa się po prowizorycznej drodze, biegnącej pomiędzy dwoma budynkami fabrycznymi. Zorganizowano także drugi dojazd - przez łąkę. Jeszcze dzisiaj ma odbyć się spotkanie w UMiG z burmistrzem Maciejem Ostrowskim, który obiecał utwardzić ten dojazd. Podczas spotkania ma być także mowa o tym, kiedy i jak zostanie naprawiona ulica w miejscu oberwania.

Z informacji udzielonych przez Marka Podmokłego wynika, ze wszyscy pracownicy bez większych przeszkód dotarli do pracy. Bez przeszkód odbyło się także wysyłanie i przyjmowanie towaru.

Kilka dni temu zapytaliśmy Janusza Szafrańskiego, zastępcę dyrektora RZGW - instytucji zarządzającej rzeką, o to, jakie prace, mające na celu umocnienie i regulację brzegów Raby w okolicach myślenickiej strefy przemysłowej, podjęła kierowana przez niego instytucja. Uzyskaliśmy wówczas następującą odpowiedź: - Dla wykonania robót zabezpieczających brzegi Raby w rejonie strefy przemysłowej w Myślenicach, tj. od boiska "Orła" do Dolnego Przedmieścia, realizowana jest dokumentacja techniczna. Zlecił ją Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie przy wsparciu finansowym UMiG Myślenice. Dokumentacja i późniejsze wykonawstwo zabezpieczy wzmiankowany odcinek Raby przed wodami wezbraniowymi. Finansowanie przedsięwzięcia o orientacyjnych kosztach 5 - 5,5 mln zł będzie przedmiotem starań RZGW w Krakowie i UMiG Myślenice.

Maciej Hołuj

myslenicki@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz