13.03.2010

Powstanie most wzdłuż potoku?

TOKARNIA. Mieszkańcy kilkunastu domów, aby się do nich dostać, muszą jechać przez wodę. O wytyczenie trasy dojazdowej walczą od kilkunastu lat.

Tak wygląda zjazd z drogi powiatowej. Prosto do potoku. Fot. Maciej Hołuj

Koncepcja wskazana przez jej autorów zakłada - tam, gdzie jest to możliwe - koegzystencję potoku i drogi. Natomiast na odcinku ok. 50 metrów przykryto by potok i drogę poprowadzono nad nim. - Jeżeli RZGW to zatwierdzi, będziemy opracowywali dokumentację. Zanim jednak przejazd powstanie zajmie to, jak sądzę, przynajmniej dwa lata - mówi wójt Tokarni.

Zarówno ten, jak i pozostałe warianty zostały przedstawione mieszkańcom. Pojawiała się wola przekazania niezbędnego kawałka działki pod drogę. Mieszkańcy, choć są zadowoleni, że w interesującej ich sprawie coś się ruszyło (- Trzy dni po emisji programu w telewizji udało się zorganizować spotkanie, na które czekaliśmy 4 lata - mówi Tadeusz Wróbel), obawiają się, że sprawa - choćby ze względu na brak środków na realizację - ucichnie, a drogi jak nie ma, tak nie będzie. - Podobno już teraz są kontrowersje wokół tego, kto ma to finansować: gmina czy RZGW? - dodaje mieszkaniec Tokarni.

Kwestia finansowania przedsięwzięcia rzeczywiście zastanawia wójta. - Gdyby RZGW przychylił się do opracowanej koncepcji, realizacja kosztowałaby około 0,5 mln zł. Skąd mamy wziąć takie środki. Rada Gminy nie zgodzi się, aby przekazać taką sumę, szczególnie że na innych rolach mieszkańcy sami wykonują sobie dojazdy z płyt betonowych, które zapewnia im gmina. Już sama koncepcja to koszt 9 tys. zł. Na dokumentację potrzeba będzie ok. 50 tys. zł. To już duże wydatki, a mieszkańcy wciąż nie będą mieć z tego nic - mówi wójt, dając do zrozumienia, że od dokumentacji do realizacji droga daleka.

I przede wszystkim kto za tę realizację zapłaci? - Jako gmina nie możemy inwestować na terenie, który do nas nie należy, czyli na potoku. Widziałbym to tak, że RZGW poszuka środków na regulację potoku, a gmina wraz z mieszkańcami zajmą się przykryciem go płytami - mówi wójt.

Co ciekawe, na terenie, do którego dojazd prowadzi potokiem wciąż legalnie powstają nowe domy. Ostatnie z pozwoleń na budowę wydano przed kilkoma miesięcami. Jak to możliwe, skoro od Eugeniusza Rysia, kierownika Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa powiatowego w Myślenicach słyszymy, że do wydania pozwolenia niezbędny jest dostęp działki do drogi publicznej? - Nie było podstaw do tego, aby nie wydać pozwolenia, gdyż dysponowaliśmy dokumentami potwierdzającymi, że właściciele sąsiedniej działki, jak i kolejnej, którym jest RZGW - a także gmina, której działka ma dostęp do drogi - wyrażają zgodę na przejazd - mówi kierownik.

Józefa Zięba, inspektor Referatu Gospodarki Komunalnej UG w Tokarni potwierdza, że gmina wydała oświadczenie o połączeniu do drogi publicznej, ale dlatego, że zarówno prywatny właściciel zgodził się na służebność przejazdu, jak i RZGW zgodziło się na przejazd po jego działce. - Działka gminy faktycznie graniczy z drogą wewnętrzną, a więc należącą do gminy, jednak ta droga na dalszym odcinku "wchodzi" w potok - tłumaczy Józefa Zięba. Problem tkwi właśnie w tym 87-metrowym odcinku, bowiem wyżej mieszkańcom z pomocą gminy udało się już wcześniej przesunąć nieco koryto potoku i wybudować kawałek drogi.

Katarzyna Hołuj

myslenicki@dziennik.krakow.pl

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Barbara
2010-03-13 14:39:58

Ciekawa rzecz, Wójt znalazł pieniądze na płyty dojadowe do miedzy innymi swojej posesji, gdzie droga gruntowa wcale nie była taka zła, powiedziałabym że była rewelacyjna w porównaniu z opisaną w artykule "drogą", ma pieniądze na to by w zimie te drogę ktoś odśnieżał aby mógł dojechać do domu, a pieniędzy na dojad do tych domów jakoś nie może zdobyć, ciekawe jak szybko byłaby ta droga zrobiona gdyby tam mieszkał...?

Odpowiedz »

Dodaj komentarz