15.01.2011

Krakowianki: Agnieszka Zydroń

Fot. archiwum prywatne, sesja do książki "Życie na kredyt"

Motto: Chcę pisać jak człowiek dla człowieka

Stukot wysokich szpilek. Agnieszce Zydroń można pozazdrościć, nie tylko efektownej figury i ciuchów. Także pasji, energii i książki "Zazdrość kobieca", która niedawno trafiła na rynek. - Pisanie zawsze było mi bliskie - opowiada...

Aby uzyskać pełną treść artykułu zaloguj się i wykup dostęp

Zakup dostęp już od 1 zł/files/common/filesone/btn_sprawdz-korzysci-z-zakupu-dostepu_2.jpg

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Mat
2011-08-25 23:37:14

Witam, Chciałbym bardzo odnieśc się do opisu książki owej "autorki" Zycie na kredyt bowiem przypadkiem stałem się posiadaczem jednego egzemplarza i nigdy w całym moim dotychczasowym życiu nie byłem tak rozczarowany. Ta laicka opowieśc, a raczej zlepek niespójnych i nielogicznych, wyrwanych z kontekstu zdań nadaje się raczej na temat pogadanki w kółku gospodyń wiejskich, a w żadnym wypadku nie może stanowic wartościowego przekazu dla inteligentnych i wykształconych ludzi. Doprawdy nie wiem co kierowało ową "autorką" przy decyzji o wydaniu książki, bo na pewno nie talent, polot czy choc odrobina intelektu. No i kto na boga zgodził się wydac cos takiego?? No tak wygląda na to że "autorka" sama sobie ową książkę wydała... Nie pozostaje mi nic innego jak przestrzec innych naiwnych czytelników. Ta pozycja spokojnie może starac się o miano najgorszej książki nie tylko roku ale odkąd tylko wynalezionio maszynę do drukowania. Coż za strata papieru! Zaiste lepiej od razu przerobic owa "książkę" na papier toaletowy. I bynajmniej nie wiem czego jest zazdroscic. Ja przekazuje serdeczne wyrazy wspolczucia!!!

Odpowiedz »

Dodaj komentarz