06.07.2010

Krakowscy urzędnicy blokowali gdańską rewolucję rowerową?

KOMUNIKACJA. Nasze miasto nie chce wprowadzać udogodnień, na jakie zdecydowano się we Francji, Belgii, Niemczech czy Austrii

Kraków nie chce wprowadzić ruchu dwukierunkowego dla rowerów na ulicach jednokierunkowych. Udało się to natomiast w Gdańsku. Urzędnicy w naszym mieście powołują się na opinię Ministerstwa Infrastruktury. Niedawno w trójmiejskiej prasie informowano, że próbowali nawet zablokować gdańską rowerową rewolucję.

- Zwróciliśmy się do gdańskich urzędników, aby wskazali prawną możliwość wprowadzenia zmian. My mamy opinię Ministerstwa Infrastruktury, które nie widzi takiej możliwości - informuje Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Podkreśla, że jeżeli pozwalałoby na to prawo, to krakowski magistrat dawno poszedłby na rękę rowerzystom i zdecydowałby się na zalegalizowanie jazdy pod prąd rowerami.

W gdańskim magistracie przyznają, że były telefony z uwagami z Krakowa, ale na Wybrzeżu zrobili po swojemu, powołując się na ustawowe przepisy o "Szczegółowych warunkach technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego". - Jest tam zapis, z którego skorzystaliśmy. Mówi on o tym, że jeżeli na jezdni jednokierunkowej wyznacza się pas dla rowerów w kierunku przeciwnym, to należy wprowadzić odpowiednie oznakowanie. Może nim być wymalowany kontrapas, ale nie musi. Definicja pasa ruchu jest taka, że może nim być oznakowany lub nieoznakowany pas ruchu przeznaczony dla danej grupy pojazdów. Może więc wystarczyć ustawienie odpowiedniego znaku - wyjaśnia Tomasz Wawrzonek, kierownik działu inżynierii ruchu w Zarządzie Dróg i Zieleni w Gdańsku.

Przyznaje, że w mieście nad morzem rowerzyści od lipca mogą więc już jeździć pod prąd na ok. 20 ulicach jednokierunkowych w centrum. Informują o tym odpowiednie znaki. Na tych ulicach nie wymalowano kontrapasów. Dodatkowo na obszarze centrum, gdzie są ulice z dopuszczoną jazdą rowerem pod prąd, wprowadzono także strefę skrzyżowań równorzędnych. Równolegle z otwarciem dla rowerzystów ulic jednokierunkowych maksymalna prędkość pojazdów na obszarze Głównego i Starego Miasta w Gdańsku została ograniczona do 30 km/h.

"Takie ograniczenie znacząco podnosi bezpieczeństwo ruchu, ponieważ zmniejsza różnicę prędkości pomiędzy rowerzystami a samochodami. Ulice stają się bardziej przyjazne dla pieszych i rowerzystów. Warto zwrócić uwagę, że takie ograniczenie dodatkowo upłynnia jazdę i zwiększa przepustowość skrzyżowań. Średnia prędkość samochodów poruszających się w ruchu miejskim jest niższa od 30 km/h, a jadący z niższą prędkością kierowcy są skłonni do zachowania mniejszych odstępów przy przejeżdżaniu przez skrzyżowania" - napisano na ulotce przygotowanej dla uczestników ruchu. Przeczytać można na niej również m.in.: "Belgijski kodeks drogowy przewiduje obligatoryjnie dwukierunkowy ruch rowerowy na wszystkich ulicach. Badania prowadzone w Austrii i Niemczech wykazały, że rezygnacja z wymalowywania na takich ulicach kontrapasów rowerowych jeszcze bardziej podnosi bezpieczeństwo rowerzystów".

- Jesteśmy w stałym kontakcie z policją i nie ma żadnych problemów z jazdą pod prąd rowerzystów na ulicach jednokierunkowych - zapewnia Tomasz Wawrzonek. Dodaje, że gdański magistrat zastanawia się na zwiększeniem liczby ulic, na których można byłoby wprowadzić zmiany.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Rowerzysta Krakowski
2010-07-07 21:43:03

W gdańskim magistracie przyznają, że były telefony z uwagami z Krakowa, ale (...) - to p. Marek Dworak, szef Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego podczas posiedzenia Zespołu Zadaniowego dn. 9 czerwca 2010 roku w ZIKiT przy ul. Za Torem, chwalił sie, ba wręcz mocno podreślał, że w dzień wcześniej wykonał telefon do gdańskich służb odpowiedzialnych za zadanie, wytykając, że pomysł z wprowadzeniem ruchu pod prąd jest chybiony. Zapewniał zebranych, że nic z tego nie wyjdzie w Gdańsku,po rozmowie z nim i że miasto odstąpi od swojego planu. Dobrze, że się tak nie stało! A to co mówi i jak "uczy" przyszłych kierowców p. Dworak - postawia dużo do życzenia.

Odpowiedz »

Czytelnik
2010-07-11 11:12:45

Hm, Marek Dworak prowadzi wg mnie bardzo ciekawy i pouczajacy program "Jedz bezpiecznie", takze jestem zaskoczony jego negatywna reakcja na omawiana propozycje.

Odpowiedz »

Geo
2010-07-06 16:16:01

Jestem z Gdańska i popieram krakowskich rowerzystów w walce z krakowskim magistratem. Jednego nie wspomniano: jak wogóle się ma przepis powszechnie obowiązującej ustawy do niewiążącej opinii ministra infrastruktury. Czy urzędnicy nie znają hierarchii źródeł prawa w Polsce?

Odpowiedz »

krakus
2010-07-06 14:04:26

bo to są urzędnicy od prezydenta "niedasie"-Majchrowskiego

Odpowiedz »

ola laksa
2010-07-06 12:52:30

zazdroszczę gdańszczanom. jednak DASIĘ.

Odpowiedz »

cyklo
2010-07-06 10:40:30

I tak wygląda różnica między prawdziwą europejską i nowoczesną metropolią przyjazną mieszkańcom, a zapyziałym, małomiasteczkowym krakówkiem - niedasiowem.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz