09.11.2011

Jest nakaz rozbiórki, ale nieprawomocny

CHRZANÓW. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Chrzanowie wydał decyzję nakazującą właścicielowi terenów po starym szpitalu natychmiastową rozbiórkę głównego pawilonu.

Z ekspertyzy wynika, że obiekt stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Czy to oznacza, że mieszkańcy mogą odetchnąć z ulgą, a poszpitalne tereny przestaną wreszcie straszyć? Jest taka nadzieja, bo właściciel terenu deklaruje współpracę. Decyzja musi się jednak uprawomocnić.

O tym, że teren starego szpitala straszy i stwarza zagrożenie katastrofą budowlaną, mieszkańcy Chrzanowa alarmują od kilku lat. Do tej pory nic to jednak nie zmieniło. Aż do teraz, gdy tematem zainteresował się chrzanowski starosta, który porozumiał się już z powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego w Chrzanowie, a nawet z właścicielem starego szpitala, który znajduje się w rękach prywatnych. Wcześniej była to własność skarbu państwa, a potem na skutek zamian nieruchomości trafiła w ręce gminy, która działkę sprzedała. Mówiło się, że powstanie tu nowoczesna galeria handlowa, ale do dziś z tych planów nic nie wyszło.

- Decyzja o natychmiastowej rozbiórce została wydana, ale czekamy na jej uprawomocnienie się. Coś więcej będę mógł na ten temat powiedzieć pod koniec listopada - informuje Łukasz Rusek, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Chrzanowie.

Starosta zapewnia, że sprawa starego szpitala zmierza do szczęśliwego finału. Jest szansa na to, że po uprawomocnieniu się decyzji PINB, właściciel terenów poszpitalnych wyburzy nie tylko główny budynek, który jest w najgorszym stanie, ale też inne, które się tu znajdują. - Chciałbym podkreślić, że udało nam się dojść do konsensusu z właścicielem terenu, który jest otwarty na współpracę. Dzięki temu uruchomiliśmy niezbędną procedurę. Przeprowadzona została rozprawa administracyjna i wydana decyzja o natychmiastowej rozbiórce. Oczywiście te budynki nie znikną w ciągu dwóch dni - podkreśla starosta Adam Potocki.

Dlaczego problem zostanie rozwiązany właśnie teraz, po latach alarmowania przez mieszkańców okolicznych domów o zagrożeniu? - Nie mówię, że nie można tego było zrobić wcześniej. Po prostu potrzebna była pewna determinacja - dodaje Potocki.

Eliza Jarguz

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz