09.11.2011

Mieszkańcy twierdzą, że siedzą na bombie ekologicznej

BUCZE - MOKRZYSKA. Od kilku miesięcy mieszkańcy skarżą się na smród, jaki rozchodzi się od strony kompostowni zlokalizowanej na pograniczu tych miejscowości

Od lewej: radny Piotr Wyczesany, prezes Stanisław Góra i Włodzimierz Smulski. Fot. Zofia Sitarz

Mieszkańcy narzekają na wzmożony ruch pojazdów dowożących odpady niewiadomego pochodzenia oraz na dużą liczbę szczurów wałęsających się w pobliżu zakładu.

- Mieszkańcy Bucza wyrażają swój zdecydowany protest przeciwko tak działającej pseudo kompostowni. Zwożone tam nieprzetworzone odpady zalegają w setkach ton, wydzielając nieprzyjemne zapachy. Dowóz nieczystości do kompostowni odbywa się niezabezpieczonymi pojazdami, wyciekające z nich substancje niewyobrażalnie śmierdzą, oblepiają koła samochodów. Na początku września nad całą wsią unosił się taki fetor, że dzieci przebywające w szkole skarżyły się na bóle głowy i problemy oddechowe. Mamy prawo domagać się życia w warunkach bezpiecznych dla zdrowia. Tu mieszkamy i będziemy bronić naszych elementarnych praw dla dobra naszego i naszych dzieci - mówi prezes Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wsi Bucze, Stanisław Góra.

12 października stowarzyszenie skierowało do starosty brzeskiego protest, pod którym podpisało się kilkaset osób. Mieszkańcy wyrażają w nim swoje oburzenie opieszałością urzędów odpowiedzialnych za nadzór nad zakładem. Są zbulwersowani decyzją starosty, który zezwolił firmie Bio-Solid na ponowny przewóz i składowanie nieczystości. Dziwi ich bardzo fakt, że przy podejmowaniu takiej decyzji nie liczy się dobro kilku tysięcy mieszkańców sąsiadujących z zakładem miejscowości, a jedynie interes firmy, która już po raz kolejny dowiodła, że nie jest godna zaufania. - Nie będziemy dłużej cierpliwie znosić smrodu i narażać się na utratę zdrowia przez działającą poza prawem firmę Bio-Solid. Kategorycznie żądamy zamknięcia kompostowni. Liczymy na zrozumienie i mamy nadzieję, że będziemy spokojnie mieszkać w powiecie, w którym prawo i dobro mieszkańców są sprawami nadrzędnymi, w przeciwnym razie będziemy zmuszeni odwoływać się do wyższych instancji - dodaje prezes Góra.

- Tegoroczne lato było deszczowe, więc uciążliwości związane z funkcjonowaniem zakładu nie były dla nas takie przykre. Dopiero pod koniec sierpnia, jak przyszły upały, to we wsi nie dało się wytrzymać - mówi mieszkaniec Bucza, Włodzimierz Smulski. - Nie można było otworzyć w domach okien, nie było mowy o tym, żeby usiąść w ogrodzie. Wszyscy chodziliśmy z bólem głowy, od smrodu nie dało się nigdzie uciec.

Firma Bio-Solid rozpoczęła działalność dziesięć lat temu na terenach położonych między Mokrzyskami i Buczem. Jej znakiem rozpoznawczym od razu stał się smród, który dokuczał mieszkańcom obydwu miejscowości. Oprócz dozwolonych odpadów z oczyszczalni ścieków, do kompostowni trafiały szczątki martwych kur i ryb, mnożyły się szczury.

Kontrole wykazywały, że w zakładzie jest niesprawny drenaż, a stosowane technologie odbiegają od tych, jakie zarząd spółki proponował we wnioskach o pozwolenie na rozpoczęcie działalności. Ostatecznie sprawa skończyła się tak, że w lipcu 2007 roku starostwo cofnęło firmie zezwolenie na prowadzenie działalności.

- Bio-Solid nie prowadził już odzysku odpadów, mieli tylko pozwolenie na ich transport i zbieranie. Polegało to na tym, że zwozili nieczystości, które przyorywali, działalność prowadzili na terenach do nich należących - wyjaśnia naczelnik powiatowego Wydziału Ochrony Środowiska, Krzysztof Wrona. -W lipcu 2010 roku Bio-Solid złożył kolejny wniosek o pozwolenie na kompostowanie odpadów. Bardzo długo prowadziliśmy procedury sprawdzające, nie mieliśmy żadnych podstaw do tego, aby pozwolenia nie wydać. Właściciele firmy zapewniali, że stosować będą nowe technologie z wykorzystaniem efektywnych mikroorganizmów, co zapobiegać miało powstawaniu przykrych zapachów. Uznaliśmy ponadto, że spółka chce odbudować zaufanie mieszkańców.

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz