23.01.2010
Potrzebna cała wioska, by wychować jedno dziecko
Z KS. ANDRZEJEM AUGUSTYŃSKIM, szefem Stowarzyszenia "U Siemachy" rozmawia Piotr Legutko
- Kto to jest Paw?
- Kiedyś wspólnie z Ryszardem Izdebskim dyskutowaliśmy o tym, co silnie, choć nieformalnie i niepostrzeżenie wpływa na młode pokolenie. Wówczas zaszyfrowaliśmy te wpływy, nadając im tytuł Postmodernistyczny Anonimowy Wychowawca, czyli w skrócie Paw. Chodzi o twór amorficzny i bezosobowy, który nie ma żadnych światopoglądowych wyróżników. On tylko chce się podobać. Paw to symbol kultury masowej. Bezpłodnej i pozbawionej choćby cienia heroizmu
- I to właśnie Paw całkowicie zawładnął dziś wyobraźnią młodzieży. Można temu jakoś przeciwdziałać?
Można. Kluczem jest dobrze zaprojektowana edukacja, która możliwie jak największą liczbie ludzi przekona do solidarnego stosowania samodyscypliny w szeroko rozumianej konsumpcji. Pojawiają się już pierwsze oznaki nowej świadomości, np. dostrzeżenie problemu młodych ludzi spędzających całe dnie w galeriach handlowych czy też otyłości dzieci, które padły ofiarą diety opartej na chipsach, słodyczach i napojach gazowanych. Uważam, że wychodzenie z popkulturowego dołka należy oprzeć na trzech filarach. Po pierwsze: wierze w człowieka, jego naturalną zdolność do tworzenia i współdziałania z innymi. Po drugie, wysokiej jakości ofercie na rzecz młodych ludzi, po trzecie - na konsekwentnie stawianych wymaganiach.
- Przekładając to na konkret, z popkulturowego odrętwienia można nastolatków wyrwać poprzez wciągnięcie do jakiejś aktywności. Na przykład sportowej. Bo jest jeszcze problem adrenaliny...
- Młodzi mówią: "Jest ryzyko, jest zabawa". A przez sport uczymy w tej zabawie respektowania reguł. Z kolei rozwój artystyczny wprowadza nas w świat nieskrępowanej wyobraźni. Podmiotowe traktowanie nastolatka i dostrzeganie jego indywidualnych potrzeb rodzi w nim odkrycie, że życie wolnego człowieka jest jemu samemu i innym do czegoś potrzebne.
- Już widzę ten kpiący uśmiech wychowawców, którzy codziennie muszą stawiać czoła młodzieży - mówiąc delikatnie - "trudnej" i odpornej na wszelkie propozycje aktywności. Czy mówienie o podmiotowości i twórczości ma sens, gdy czytamy o kolejnych, brutalnych aktach przemocy?
- Jedną z najpoważniejszych chorób, jaka może przydarzyć się środowiskom wychowawczym, jest minimalizm i brak wiary w możliwość pozytywnej zmiany w życiu młodego człowieka. Odrobina talentu i poczucia misji wystarczy, aby spojrzeć na chłopaka nie przez pryzmat tego, kim jest dzisiaj, ale kim mógłby być w przyszłości. To słowo "mógłby" wyznacza nieskończoną przestrzeń ludzkich i boskich możliwości. Jednym z podstawowych zadań wychowawcy jest pokazywanie perspektyw i możliwości rozwoju. "Możesz! Dasz radę! Potrafisz!". To słowa, które nie powinny schodzić z naszych ust.
- Słychać zazwyczaj inne: "nic nie musisz" albo "róbta co chceta" albo "nie bawisz się, nie żyjesz". I to nie z ust młodych, ale "starych". Mam wrażenie, że wielu wychowawców wywiesiło juz białą flagę.
- Stawianie wysokich wymagań to jeden z najważniejszych sposobów na okazywanie szacunku. Nie oczekuję zbyt wiele od tych, których nisko oceniam. Pobłażliwi i mało wymagający nauczyciele i wychowawcy krótko żyją w naszej pamięci. Pamiętamy i wspominamy z wdzięcznością raczej tych, którzy ustawiali przed nami wysoko zawieszoną poprzeczkę. To oni, jak dopiero po czasie rozumiemy, prawdziwie w nas wierzyli, nie uciekając się do umizgów i taniej popularności. Polska wersja "bezstresowego wychowania" przypomina coś w rodzaju "wyrobów czekoladopodobnych" z czasów PRL-u. Praktykowane przez nauczycieli i wychowawców było z zasady świetnym pretekstem do bezczynności. Tak właśnie rodziły się ideologie czasu wolnego, filmu i dyskoteki, albo wycieczki do hipermarketu - jako jedynego programu rozrywkowego. Byle tylko zwolnić siebie z twórczej aktywności.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (1)
Wydrukuj
Wyślij link
Dodaj do
-
03.02.2012
Z Krakowa do Hollywood
- Wiem, że nie lubi Pan wywiadów... -
30.01.2012
Utrwalamy "Głosy Solidarności"
- W ramach projektu "Głosy Solidarności" fundacja gromadzi nagrania dokumentujące działalność podziemną z lat 70. i 80. -
20.01.2012
Mafia stanu wojennego
-
14.01.2012
Wiem, że trudno pokochać raka...
-
05.01.2012
Cywil nie zmieni policji
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop










Helena Radlińska
2010-02-25 20:23:09
[']
Odpowiedz »
Dodaj komentarz