14.01.2012

Szukając świata wyobraźni

ROZMOWA. WACŁAW JANKOWSKI, reżyser i dyrektor obchodzącej w tym roku 20-lecie Krakowskiej Opery Kameralnej, zaprasza na jutrzejszą premierę spektaklu "La serva padrona" Giovanniego Battisty Pergolesiego

"La serva padrona" - błahe libretto, ale przedstawione na kilku płaszczyznach, także z aktorami lalkarzami Fot. Paweł Zechenter

- W tym sezonie Krakowska Opera Kameralna świętuje swoje 20-lecie.

- Tak. Prapremiera widowiska "Pastorele staropolskie", która odbyła się 3 grudnia 1991 r., będącego pierwszą częścią "Tryptyku staropolskiego", granego na instrumentach dawnych, w reżyserii Jadwigi Leśniak-Jankowskiej, stała się początkiem działalności autorskiego, muzycznego teatru SCENA-ELJOT. Zaś później, w 2004 roku, premierą opery komicznej "Don Pasquale" Gaetano Donizettiego, poszerzyliśmy swoją działalność pod nową nazwą: Krakowska Opera Kameralna.

- Nazwa inna, ale działalność ta sama, muzyczna.

- Tak, wystawiamy zawsze utwory sceniczne o charakterze muzycznym, takie jak: poemat muzyczny, udramatyzowane oratorium, misterium sceniczne, dygresyjna opera kameralna, kantata sceniczna, opera sacra, opera buffa.

- Jakie było te 20 lat?

- Wykonywaliśmy repertuar zróżnicowany, zarówno w Krakowie, jak i w całej Polsce oraz poza jej granicami: na Wschodzie i Zachodzie. Prezentowaliśmy w większości spektakle nigdy nie wystawiane w naszym mieście, m.in. "Zaide" Mozarta, "Livietta e Tracollo" Pergo- lesiego, "Die Schuldigkeit des Ersten Gebots" Mozarta albo specjalnie dla nas skomponowane przez krakowskich twórców: Ewę Kornecką - "Pieśń nad pieśniami" i "Fantasmagorię polską", a także Andrzeja Zaryckiego - "Karmazynowy poemat". W naszym teatrze debiutowało wielu młodych artystów: śpiewaków, aktorów, muzyków, tancerzy.

- Ile premier w sumie przygotowaliście Państwo?

- Przeszło 30. To dużo, jak na instytucję kultury, która nie jest dotowana i utrzymuje się jedynie z grantów.

- Które z tych przedstawień było Panu najbliższe?

- Z tych, które ja reżyserowałem - każde; zarówno "Don Pasquale" Donizettiego, jak i "Livietta e Tracollo" Per- golesiego czy ostatnia propozycja - "La serva padrona" tego samego twórcy. W swoich operowych realizacjach zawsze, oprócz śpiewaków, wprowadzam na scenę aktorów, będących pełnoprawnymi uczestnikami akcji. Od pierwszego razu w "Stabat Mater" Per- golesiego, aż po najnowszy spektakl "La serva padrona" - również Pergolesiego.

- W repertuarze teatr ma wiele dzieł Pergolesiego. Co takiego jest w tej muzyce , że tak często Państwo sięgacie po tego twórcę?

- Jego muzyka jest piękna i niezwykle wymagająca dla wykonawców, którzy muszą dysponować dużą skalą głosu. Libretta tych oper są błahe, ale już nie zadania, jakie stawia kompozytor śpiewakom. Utwory przez Pergolesiego skomponowane są wręcz idealne dla sceny kameralnej.

- Na 20-lecie Krakowskiej Opery Kameralnej przygotowuje Pan premierę opery Pergolesiego "La serva padrona", która odbędzie się w niedzielę, o godz. 19, w siedzibie teatru przy ul. Miodowej 15. To też błahe libretto.

- Tak. Opowiada powszechnie znaną historię o służącej, która zrobi wszystko, aby zostać panią.

- Jaki zatem pomysł znalazł Pan na to przedstawienie?

- Jest pewien pomysł, którego z oczywistych względów nie mogę wyjawić. Powiem tylko, że spektakl dzieje się w kilku płaszczyznach: śpiewaków, aktorów, aktorów lalkarzy wraz z lalkami, oraz, oczywiście, muzyki.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz