31.07.2010

Jakie czasy, taki taniec

ROZMOWA. Z LESZKIEM REMBOWSKIM o polonezie, mazurze i słowiańskiej duszy

Leszek Rembowski jest nauczycielem tańca, prowadzi warsztaty tańców polskich na XI Festiwalu Tańców Dworskich "Cracowia Danza" Fot. Anna Kaczmarz

- Ciekawe, że Pan o tym wspomniał, bo mazur w XIX wieku podbijał paryskie salony.

- Jego popularność wiązała się z pierwszą falą emigracji po upadku insurekcji kościuszkowskiej i rozbiorach Polski. Wtedy wyjeżdżali oficerowie, ludzie obyci towarzysko, znający konwenanse, a przy tym niepozbawieni odwagi i fantazji, nie tylko na placu boju, ale i w życiu. I było to widać także w tańcu. Zachowały się nawet wspomnienia z tamtych czasów, które dowodzą, że Polacy pojawiający się na paryskich balach po prostu "zmiatali" swoimi popisami wszystkich z parkietu. Nie bez znaczenia była tu słowiańska osobowość, polot i fantazja, której odbiciem zresztą jest właśnie mazur.

- Ale czy kujawiak, oberek albo krakowiak nie umrą po prostu śmiercią naturalną?

- Gdybym miał nawet najmniejszą wątpliwość, że polskie tańce umrą, nie byłoby mnie tutaj.

Rozmawiał

Łukasz Gazur

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz