31.07.2010
Jakie czasy, taki taniec
ROZMOWA. Z LESZKIEM REMBOWSKIM o polonezie, mazurze i słowiańskiej duszy
Leszek Rembowski jest nauczycielem tańca, prowadzi warsztaty tańców polskich na XI Festiwalu Tańców Dworskich "Cracowia Danza" Fot. Anna Kaczmarz
Czuje Pan, że jesteście ostatnim pokoleniem, które "tak poloneza wodzi"?
- Polonezów było tyle, ile pokoleń, które go tańczyły. Wystarczy wspomnieć Karola Mestenhausera. To on w II połowie XIX wieku pisał, że tak jak się tańczyło poloneza za jego czasów, to już dziś nikt nie potrafi. Tę myśl warto mieć wciąż w pamięci. Każde pokolenie narzeka na tych, którzy przychodzą po nim. Ale z pewnością nie jesteśmy ostatnimi, którzy będą tańczyć poloneza.
- Czyli jest Pan optymistą?
- Zdecydowanie.
- Ale nie sądzi Pan, że tańce polskie są wypychane z salonów i świadomości Polaków przez import kultury zachodniej, tańce latynoamerykańskie czy Bollywood?
- Tak naprawdę trzeba zdawać sobie sprawę, że na mcdonaldyzm kulturalny nie ma siły. Masowe gusta są takie, a nie inne. I nie ma się co łudzić, że to się zmieni.
- Więc gdzie należy szukać źródeł tego, że flamenco czy salsa biją rekordy popularności w Polsce, a mazur już nie?
- Z jednej strony oczywiście można powtórzyć narzekanie na kulturę masową, ale z drugiej - istotnym problemem jest promocja i świadomość tego, że mamy swój kawałek kultury, mamy swoją tożsamość, tradycję, wrażliwość. Jeśli nie będziemy pilnować pamięci o tym, tak jak Hiszpanie na przykład, wtedy nic nie pomoże. Nie jestem zwolennikiem obwiniania za sytuację kina amerykańskiego, Bollywood czy disco polo. Problem leży w nas, w naszej świadomości.
- Wspomniał Pan o promocji. Czyli wystarczy program telewizyjny "Mazur z gwiazdami" albo "You can dance oberek"?
- Są takie próby, choć nie telewizyjne. Organizowany jest konkurs polskich tańców narodowych w formie towarzyskiej. Tam młodzi ludzie występują już nie w historycznych kostiumach, lecz w kreacjach wyjściowych. Wszystko podzielone jest na kategorie, jest komisja, która ocenia. Ale ja nie jestem zwolennikiem tzw. akcji. Myślę, że potrzeba pracy u podstaw. Od najmłodszych lat trzeba uczyć i pokazywać polską kulturę poprzez taniec. Warto pamiętać, że to wszystko musi mieć atrakcyjną i ciekawą formę, mimo że tańce, o których opowiadamy, pochodzą z czasów odległych. Tylko wtedy przedsięwzięcie ma sens i odniesie odpowiedni skutek. Akcje są cenne, bo po "Tańcu z gwiazdami" powstały setki szkół tańca towarzyskiego, ale pozostaje wątpliwość, czy to przełoży się na jakość. Cóż, profesor Wieczysty zwykł mawiać: "jakie czasy, taki taniec". I coś w tym jest.
- Może przede wszystkim brakuje nam świadomości tego, że taniec to nie tylko gest, lecz ruch, za którym stoi nasza historia, tożsamość, obyczaje?
- Zdecydowanie. Tu kłania się antropologia. Trzeba pamiętać, że taniec jest wpisany w nasze życie, jest odbiciem czasów. Właśnie to jest w nim ważne i cenne. Ktoś, kto się uczy, musi rozumieć, skąd się wzięły poszczególne figury. W ten sposób taniec obudowuje się wiedzą, odnośnikami historycznymi, kontekstem. I to właśnie wpływa na jakość tańca - staje się on odbiciem emocji, osobowości, tradycji. Henri Cellarius pisał na początku XIX wieku, że kto nie widział tańczącego Polaka, nie jest w stanie oddać charakteru mazura. Każdy naród ma swój temperament, styl i charakter, który widać w jego tańcach.
- 1
- 2

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj
Wydrukuj
Wyślij link
Dodaj do
-
07.02.2012
Przynależność do Stowarzyszenia to mój życiowy sukces
ROZMOWA. Z JADWIGĄ MALINĄ-ŻĄDŁO, poetką z Trzebuni, członkinią Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. -
30.01.2012
Shopka Jest Najważniejsza
- Umie Pan założyć partię? -
20.01.2012
Mistrz drugiego planu
-
18.01.2012
Najważniejsza jest lojalność
-
14.01.2012
Szukając świata wyobraźni
Blip
Facebook
Flaker
Twitter
Wykop










Brak komentarzy
Dodaj komentarz