28.12.2009

Nadal potrzebują naszego wsparcia

RODZINA W POTRZEBIE. Choroba jest wspólnym mianownikiem historii trzech krakowskich rodzin, które popadły w biedę. Naprawiony dach, pieniądze na nową pralkę i leki - to odpowiedź naszych Czytelników na apel "Dziennika Polskiego" o pomoc dla nich.

W ramach akcji "Rodzina w potrzebie" zorganizowanej z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej przedstawiliśmy losy dziewięciu osób. Udało się zebrać dla nich ponad 25 tys. zł oraz pomoc rzeczową. Dziś przypominamy historię trzech rodzin, które nadal potrzebują wsparcia.

 - Z dachu się już nie leje, to najważniejsze. A dom może uda się odgrzybić - cieszy się pani Katarzyna.

Jesienią miała tylko trochę pustaków i część potrzebnego styropianu do remontu dachu. Brakowało na blachę i robociznę. Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Pani Katarzyna obawiała się każdej kropli deszczu, która niszczyła jej niewielki, dwupokojowy domek na przedmieściach Krakowa.

Kobieta nie była w stanie wygospodarować pieniędzy na remont dziurawego dachu. Pracować nie może, bo po operacji guza mózgu nigdy nie wróciła do wcześniejszej formy. Mąż alkoholik wyprowadził się z domu. Z niewielkiej renty i zasiłków (w sumie niespełna 900 zł) trudno zakupić leki i wyżywić dwie nastoletnie córki.

Z pomocą przyszli Czytelnicy "Dziennika Polskiego". Po artykule na temat trudnej sytuacji pani Katarzyny zgłosiło się małżeństwo, które zaoferowało blachę na pokrycie dachu. Z wpłat na konto MOPS-u uzbierało się 1490 zł.

- To dla mnie bardzo dużo. Udało się zapłacić za część robocizny. Resztę musiałam pożyczyć, ale i tak to duża ulga. Bardzo dziękuję darczyńcom - wzrusza się pani Katarzyna.

Dzięki naszym Czytelnikom spełniło się też marzenie pani Anny - nowa pralka. Jej rodzinę choroby wpędziły w długi. Dwa lata temu mąż stracił pracę, gdy okazało się, że ma zapalenie mózgu. Przeszedł dwie operacje. Pani Anna już wtedy nie pracowała z powodu depresji i poważnych problemów z kręgosłupem. Sześcioosobowa rodzina musiała utrzymać się tylko jedynie z niewielkiej renty. Nie było pieniędzy na leki, jedzenie, opłaty, więc zaciągnęli kilka pożyczek. Mieli nadzieję, że jak mąż wyzdrowieje, to wszystko spłacą.

Tymczasem pan Zbigniew po operacji nie wrócił zupełnie do siebie. O fizycznej pracy na budowie nie ma mowy. Długi urosły do 30 tys. zł, a renta pana Zbigniewa wynosi prawie tyle ile, miesięczna rata spłaty pożyczki - 650 zł.

Za 2 tys. zł, które otrzymali od Czytelników, udało się zaspokoić najpilniejsze potrzeby rodziny. - Kupiliśmy pralkę, bo stara zupełnie się zepsuła. Jedna córka ma już spodnie i ciepłą kurtkę, a druga pójdzie na studniówkę. Bardzo się cieszę, bo gdyby nie ta pomoc, to byłaby jedyną dziewczyną w klasie, która nie poszłaby na maturalny bal - mówi pani Anna.

Pani Jolanta pieniądze od Czytelników, zaniosła do apteki i do kasy elektrowni. Uregulowała zaległe rachunki za prąd (680 zł) i kupiła leki oraz pampersy (350 zł) dla 17-letniego Damiana.

- Teraz dorabiam sprzątaniem, żeby zarobić na jedzenie na święta. Wciąż nam strasznie ciężko - żali się pani Jolanta.

Damian choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Nie widzi, nie mówi i cierpi na padaczkę. Wymaga całodziennej opieki i rehabilitacji. Jego mama wszystkie oszczędności przeznaczyła na rehabilitację. Zrezygnowała z pracy, bo nie mogła płacić opiekunkom. Ojciec uciekł od odpowiedzialności.

Razem z synem utrzymują się tylko z pomocy państwa. Za niespełna 1000 zł miesięcznie można byłoby bardzo skromnie żyć, gdyby nie drogie leki, pampersy i ogromne rachunki za prąd (ogrzewanie elektryczne).

Pani Jolanta marzy o windzie w budynku, w którym mieszka. Każdorazowe wyjście na zewnątrz oznacza konieczność znoszenia najpierw wózka inwalidzkiego, a następnie dziecka. A matka ma coraz większe kłopoty z kręgosłupem.

Koszt wykonania windy wyceniono na ponad 61 tys. zł. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych obiecał 80 proc. funduszy pod warunkiem, że pani Jolanta zbierze kolejne 20 proc. A to w jej sytuacji jest niemożliwe.

Natalia Adamska

natalia.adamska@dziennik.krakow.pl

Pomagajmy również po świętach

Ciepłe buty dla córek pani Anny, środki czystości, jedzenie, pieniądze na leki, pampersy i winda dla Damiana - to najpilniejsze potrzeby. Wszystkich, którzy są w stanie pomóc, prosimy o kontakt z pracownikiem MOPS-u: Arturem Sajakiem, nr tel. 12 - 616-54-41, e-mail: sajakar@mops.krakow.pl. Można również wpłacać pieniądze na konto MOPS-u: 29 1240 4722 1111 0000 4855 3573, Bank Pekao S.A., Oddział w Krakowie, ul. Józefińska 18, 30-955 Kraków z dopiskiem "Rodzina w potrzebie" i imieniem bohatera, któremu chcemy pomóc. Historie "Rodzin w potrzebie" są zamieszczone na stronie internetowej www.e-dp.pl/rodzinawpotrzebie.

wydrukuj wyślij dodaj do dodaj do

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - Wydawnictwo Jagiellonia S.A., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Lech
2010-06-13 21:09:37

Może Tusk by to przeczytał. Tylko co z tego. On jest nieprzemakalny.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz