07.10.2011

Kryminalny Kraków w jeden dzień

Wycieczka w mrok

Opactwo w Tyńcu Fot. Agnieszka Jaskulska

Czy można w Krakowie znaleźć jeszcze nieznaną trasę turystyczną i frapujące historie? Owszem. Ta krótka wycieczka dowiedzie, że Kraków jest nie tylko miastem królów, ale i miastem mroku.

Chłopiec-morderca

Pochodził z tzw. porządnej rodziny; ojciec był inżynierem, matka prowadziła dom i udzielała się społecznie, miał młodszą o osiem lat siostrę. Miłośnik broni i militariów, najlepszy strzelec z k.b.k.s. w Krakowie. Przeciętny uczeń klasy maturalnej. A jednak to za jego sprawą zapanowała w Krakowie lat 60. XX w. psychoza strachu.

Wyprawę śladami Karola Kota trzeba zacząć na krakowskim Kazimierzu. Mieszkał w kamienicy przy Meiselsa 2. Karol Szczepan Kot ma sprecyzowane zainteresowania; fascynuje go wszystko, co służy zabijaniu: noże, trucizny, broń palna. Kolekcjonuje noże, od wojskowych po kuchenne. Należy do ORMO. Skrupulatnie studiuje książki medyczne, atlasy anatomii, podręczniki medycyny sądowej. W domu i w szkole traktuje się jego hobby jako niewinne dziwactwo. Gdy jako dziecko przebywa na wakacjach z rodzicami na wsi, z nudów asystuje w rzeźni przy zabijaniu krów. Tam – jak później opowiadał – próbuje smaku krwi. Znęca się nad zwierzętami (w domu są dwa koty siostry), z upodobaniem robiąc sekcje żabom i kretom, co jest lekceważone przez otoczenie i przypisywane zainteresowaniom przyrodniczym. Duże wrażenie robi na nim szkolna wycieczka do Oświęcimia, roi potem, co by zrobił jako... komendant obozu.


Kościół klasztoru sióstr prezentek Fot. Agnieszka Jaskulska

Kiedy popełniał zbrodnie, był uczniem Technikum Energetycznego przy ul. Loretańskiej. Szkoła nigdy nie chwaliła się takim uczniem, ale możemy podziwiać jej imponujący gmach stojący w tym samym miejscu.

Trop prowadzi teraz do kościoła Klasztoru Sercanek, przy ulicy Garncarskiej 2. Karol przyuważa staruszkę klęczącą w ławach i dźga bagnetem. Następną kobietę atakuje w bramie (Skawińska 2), znowu cios nożem w plecy. Nie jest do końca usatysfakcjonowany – później okazuje się, że obie próby zabójstwa były nieudane.

29 września 1964 r., ulica Jana 7, kościół klasztoru sióstr prezentek. Nożem w plecy atakuje staruszkę czytającą klepsydry. Tym razem skutecznie – ofiara umiera. Mordercy o twarzy cherubina napada na kobiety i dzieci – głównie dlatego, że są słabsze fizycznie.

Rok później próbuje otruć koleżankę w barze w Tyńcu. Na szczęście dla niedoszłej ofiary - porażka.

Za to podczas ostrej zimy 1966 r. napada na 11-letniego chłopca, jeżdżącego na sankach pod Kopcem Kościuszki. Mały nie ma szans przeżyć kilkunastu ciosów nożem. W mieście zaczyna panować psychoza strachu, co poniektórzy wychodzą z domu zaopatrzeni w... pokrywkę od garnków na plecach.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Ciekawy ?
2011-10-09 14:30:53

Tu trzeba by bylo napisac,ze znany rysownik ze sekcji kryminalnej Komendy w Krakowie nie zyjacy juz porucznik Julian Koziol.Narysowal portret pamieciowy z opisu nie doszlej ofiary.Ktory byl tak dokladny,ze dzieki temu nastapilo aresztowanie poszukiwanego zabojcy.

Odpowiedz »

Dodaj komentarz