12.11.2010

Fan trunków w wersji mini

Łukasz Czajka, fot. archiwum

Łukasz Czajka, 30-letni absolwent prawa UJ, obecnie prawnik na jednej z krakowskich wyższych uczelni, pasjonat alkoholi. Ponad ich picie, ceni sobie bardziej ich zbieranie. Jest posiadaczem jednej z najlepszych w Polsce kolekcji miniaturowych alkoholi z całego świata.

Dziś ma ponad 1350 buteleczek. Ma wszelkie możliwe rodzaje trunków z Azji, Ameryki Południowej, Północnej oraz Europy, przy czym w szczególności ceni sobie amerykańskie bourbony i kanadyjskie whisky, rumy i giny.

Czy jest to drogie hobby? I tak i nie. Miesięcznie kupuje kilka nowych buteleczek, za łączną kwotę ok. 200 zł do tego dochodzą jeszcze wysokie koszty przesyłek międzynarodowych. Zazwyczaj kieruje się zasadą, że nie kupuje droższej miniaturki, niż dwukrotna wartość oryginalnej dużej butelki. Aczkolwiek czasami, kiedy jest okazja kupić jakiś unikatowy trunek jest w stanie zapłacić o wiele więcej. Jego najdroższa miniaturka, 50-mililitrowy koniak, kosztuje ponad 1000 zł.

Jest to wyjątkowa pasja z wielu względów. Po pierwsze, jest to dość niszowe hobby. – Istnieje w Polsce jedno forum miłośników miniaturek, które skupia około 250 osób, ale aktywnie działa tylko setka – ocenia Łukasz. Wielu ceni sobie dużą wartość estetyczną buteleczek, a także adrenalinę, która towarzyszy poszukiwaniom interesującego egzemplarza. Największą frajdę sprawia Łukaszowi przyjście paczki z miniaturkami z przeciwległego krańca globu. Ponadto, hobby to można śmiało traktować w kategorii inwestycji. – Wartość tych miniaturek idzie cały czas w górę. Jeden z kolekcjonerów ze Stanów, mój znajomy kupił miniaturkę koniaku w ’78 roku za 35 dolarów, a w tym roku w Internecie można go kupić za 2250 dolarów. Podobnie jest z polskimi przedwojennymi buteleczkami. Kilka lat temu jedna była warta ok. 10-20 dolarów, teraz ceny dochodzą do 100 – mówi Łukasz.

Swoją pasję odkrył ponad 15 lat temu. Wówczas, zafascynowany hobby sąsiada postanowił sam stworzyć własny zbiór. Początki były trudne, nie tylko ze względu na niszowość tej specyficznej branży, ale także a może przede wszystkim ze względu na trudność pozyskania ciekawego eksponatu z zagranicy. – Były to czasy, kiedy nie było jeszcze Internetu, także nie podróżowało się tak swobodnie jak dziś. Wszystko, więc trzeba było wychodzić samemu, albo szukając w sklepach, albo pytając wśród znajomych – wspomina Łukasz. Dodatkową trudnością był fakt, że był licealistą. Nie dość, że nie był uprawniony do zakupu alkoholu ze względu na niepełnoletniość, to jeszcze nie miał własnych pieniędzy, a jedynie okazjonalne kieszonkowe. - Kiedy upatrzyłem sobie dany egzemplarz i bardzo zależało mi na jego zdobyciu, razem z bratem zbieraliśmy butelki od piwa i oddawaliśmy je w sklepie. Zawsze jakiś grosz wpadł – mówi Łukasz.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz