15.10.2010

Posiedzą za Nową Hutę

Program telewizyjny o Nowej Hucie przeznaczony do emisji w internecie fot. Anna Kaczmarz

Ławka stoi na środku placu Centralnego w Nowej Hucie, który otacza torowisko. Tramwaje co chwilę zataczają wokół niej krąg i przez to robi się trochę magicznie. Ludzie wysiadają, wsiadają, przechodzą. Samo życie…

- Myślę, że już jest lepiej, niż było – mówi pani Teresa, która usiadła na chwilę. Ma skupioną twarz i zdziwienie w oczach. Przed nią kamera, mikrofon i obraz, z którego spogląda młoda dziewczyna. Młoda, ale obraz jest sprzed 55 lat. Namalował go Antoni Maria Kwiek, artysta z Nowej Huty.

- Nie wie pani kogo ona przypomina? Nie znała jej pani?

- Do pana jest podobna.

- Do mnie? Nie. Ktoś jeszcze przychodzi do głowy?

Pani Teresa walczy z krótką pamięcią. To jakiś czas trwa. Po chwili rzuca odpowiedź: - Kojarzy mi się z piosenkarką. Podobna jest do Ireny Santor.

Potem na ławce przysiada pan Krzysztof i zaczyna projektować nowohucki szlak. Po hucianych zabytkach, o których rzadko piszą w przewodnikach. Ma taką wiedzę, że sam mógłby kilka książek spisać. Na razie bezwiednie nagrywa film. Wczoraj na ławkę zajrzała także Lidia, żeby trochę potańczyć. Podeszli turyści z Irlandii, była grupa z Holandii.

- Okazuje się, że po Hucie chodzą też wycieczki – mówi z ironią Bzyk. Wiadomo przecież, że do Huty zagląda zagranica. Nie od dziś. Tylko Kraków o tym nie wie, bo co się tutaj może podobać? - Powiedzieli, że się im podoba i że poradzą znajomym, żeby tutaj przyjechali – przekazuje.

Marcin Bzyk Nohucki i Tomasz Urynowicz czekają na krakowian na placu Centralnym, żeby porozmawiać o Nowej Hucie. Porozmawiać i wysłuchać. Dokoła rosną krzaki róż. Dzwonią odjeżdżające tramwaje. Będzie zimniej, to staną koksowniki. – Chodzi o to, żeby ludziom było tutaj ciepło – mówią.

Rozmowy nagrywa kamera telewizyjna. Potem będzie z tego dalszy ciąg. Nowa Huta pojedzie sobie w Polskę, a co.

- To nie ma być tylko poważne, ani tylko wesołe. To ma być prawdziwe. Rozmawiamy o wszystkim, o pracy, Nowej Hucie, przyszłości, historii, kulturze – mówi Tomasz Urynowicz.

- Nie ma takiej drugiej dzielnicy w Krakowie, w której jest tyle akcji tożsamościowych, działaczy, którzy robią coś dla swojej małej ojczyzny – zaznacza Urynowicz.

Nowa Huta liczy sobie 61 lat i tyle samo czasu przywiązana jest do starego Krakowa. W tych relacjach do tej pory pojawia się zgrzyt. Kraków rzadko zagląda do Nowej Huty, a ona znowu nie może się przez niego przebić. Walka o nowe spojrzenie na miasto zbudowane „dla ustroju” toczy się od kilku lat. Woda pomału drąży skałę. Stereotypy mogą nas przeżyć.

- Ludzie uważają, że w Nowej Hucie wszyscy chodzą po ulicach z maczetami. Nie jest tak. Wracam po północy do domu i jeszcze żyję – mówi Kuba. Kuba i Paweł przyszli na plac Centralny, żeby opowiedzieć o swojej miłości. I nie chodzi wcale o dziewczynę: – Tutaj jest nasz środek ziemi, nasze centrum, miejsce, z którego się nie wyprowadzimy. Dlaczego? Trzeba zobaczyć jaką mamy architekturę, że mamy dwa teatry – zaprasza Paweł.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz