17.09.2010

Wielki wstyd Krakowa: nieudana próba nowoczesnego zaplanowania miasta

Małopolskie klimaty

Panorama Krakowa Fot. Anna Kaczmarz

To miał być wielki sukces tej kadencji - stworzenie nowego planu Wielkiego Krakowa. Radni wierzyli, że nowe studium zagospodarowania będzie rewolucją w planowaniu przestrzennym miasta, największą od czasów, gdy rządził nim prezydent Juliusz Leo.

Dokument okazał się jednak całkowitą porażką. Nie dość, że studium nie udało się uchwalić w tej kadencji, to jeszcze okazało się, że wprowadza niewielkie zmiany w porównaniu z obowiązującym.

W projekcie zabrakło większości pomysłów, o które postulowali radni. - Chcieliśmy, aby poszerzone były granice Krakowa o sąsiednie gminy, albo chociaż wykazane zostały powiązania z Zielonkami, czy Michałowicami, w których mieszka coraz więcej osób z Krakowa. Nic z tego w studium nie ma - mówi radny Tomasz Bobrowski z PO.

Co gorsza, nie ma nawet samego studium. Miało zostać uchwalone w tej kadencji. Do jej zakończenia pozostało tylko dwa miesiące, a Rada Miasta nie została nawet zapoznana z jego projektem.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski oficjalnie zapowiedział, że dokument zostanie uchwalony przez przyszłą Radę Miasta, ponieważ przed wyborami dyskusja na jego temat miałaby charakter polityczny. - Tylko że nowa Rada Miasta może ten dokument wyrzucić do kosza. Albo zlecić przygotowanie zupełnie nowego. Opracowanie i uchwalenie studium ma sens tylko w tej samej kadencji, w innym przypadku to marnowanie pieniędzy - uważa radny Tomasz Bobrowski.

Choć prace nad studium utknęły w martwym punkcie i wszyscy czekają na nową Radę Miasta to osoby, które opracowywały studium nadal zatrudniane są w Urzędzie Miasta. Ich miesięczne utrzymanie kosztuje budżet miasta ok. 30 tys. zł. Zdaniem radnego Grzegorza Stawowego, byłego przewodniczącego Komisji Planowania Przestrzennego Rady Miasta, to pieniądze wyrzucane w błoto. – Prace nad studium są wstrzymane, urbaniści dostają więc pieniądze za nic – uważa radny Grzegorz Stawowy.

Agnieszka Brzosko-Sermak z zespołu opracowującego studium pod kierownictwem warszawskiego urbanisty prof. Jana Macieja Chmielewskiego tłumaczy jednak, że ostatnio wprowadzali poprawki, zalecone przez Miejską Komisję Urbanistyczno-Architektoniczną. Jej zdaniem poprawianie studium to czasochłonna czynność, ponieważ dostosowanie mapy do jednej poprawki składającej się z kilku słów zajmuje kilka tygodni.

Ponieważ prace nad studium oficjalnie nadal mają być prowadzone, koszty będą ciągle rosły. Teraz studium ma trafić do konsultacji w dzielnicach, które mają wydać na jego temat opinię.

Radnym brakuje w projekcie studium nowych pomysłów na rozwój Krakowa. - Chcieliśmy zatrudnić kogoś ze świeżym spojrzeniem, specjalistę spoza Krakowa. Niestety okazało się, że to nie wizjoner, tylko przeciętny rzemieślnik - mówi Tomasz Bobrowski.

Prof. Jan Maciej Chmielewski jest urbanistą z Warszawy. Już od początku pracy na studium skarżył się, że jego nowe koncepcje są blokowane przez krakowskich urzędników. - Studium miało być zmienione, miało zaproponować nowe rozwiązania, ale pojawił się wewnętrzny opór przeciwko wszystkiemu co jest nowe. Wymagania wobec nowego studium są więc takie, aby się zmieniło w stosunku do starego, a równocześnie wszystkie rozwiązania pozostały takie same - mówił prof. Jan Maciej Chmielewski w wywiadzie dla „Dziennika Polskiego”.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz