12.11.2010

No wave – część III

Nowe gatunki muzyczne

Gang Gang Dance – Fot. MySpace

Kiedy na początku minionej dekady nowojorska grupa The Strokes, wydając w 2001 roku album „Is This It”, zainicjowała „nową rockową rewolucję”, idąc jej tropem wiele innych młodych zespołów sięgnęło po inspirację do muzyki z lat 60. i 70. I wtedy okazało się, że jednym z ważniejszych nurtów z tamtego okresu dla wchodzącej w życie nowej generacji jest no wave.

Na przełomie XX i XXI wieku Nowy Jork znów stał się centrum muzycznego undergroundu. Prym wiedli w nim wykonawcy czerpiący garściami z twórczości zespołów działających w tym samym miejscu dwadzieścia lat wcześniej.

Jednymi z pierwszych byli Liars. Choć członkowie tria pochodzili z Los Angeles, dopiero przeprowadzka do Nowego Jorku, wyzwoliła w nich autentyczną kreatywność. Opublikowany przez zespół w 2001 roku album „They Threw Us All In A Trench And Stuck A Monument On Top” przyniósł zaskakująco odświeżającą muzykę, z jednej strony skoncentrowaną na transowym, tanecznym rytmie, a z drugiej - na gitarowym hałasie. Słychać było w niej inspirację zarówno dokonaniami The Contortions, jak i Mars czy DNA. Z czasem Liars znacznie poszerzyli obszar swych inspiracji – przede wszystkim o elektronikę i perkusyjne improwizacje, stając się jedną z najważniejszych grup eksperymentalnego rocka.

Mniej więcej w tym samym czasie w nowojorskim Brooklynie zadebiutowała inna grupa o podobnym nastawieniu do muzyki, co Liars – Black Dice. Tworzący ją czterej studenci otwarcie odwoływali się do radykalnych poszukiwań dźwiękowych z przełomu lat 70. i 80. – szczególnie w wykonaniu Suicide czy Ike Yard. Ich debiutancki album z 2002 roku „Beaches And Canyons” przyniósł rozbuchaną porcję ekstatycznego hałasu, łączącego post-punkowe rytmy, noise`owe partie gitar i industrialną elektronikę. Kompozycje Black Dice trwały od 5 do 15 minut, a na żywo przeradzały się w niemal 45-minutowe improwizacje.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz