03.09.2010

Wielkie wpadki wielkich mistrzów

„Frantic”, reż. Roman Polański (1988)

„Femme Fatale”, reż. Brian de Palma (2002)

Fatale, film fatale. Znów mamy sensacyjną historię, tym razem paparazziego, który uwiecznia na zdjęciu bardzo niebezpieczną kobietę.

Rozumiem, że de Palma był zachwycony urodą Rebecki Romijn (wtedy jeszcze z drugim nazwiskiem Stamos). Wysoka blondynka z przeszłością modelki znakomicie prezentuje na ekranie ciuchy wielkich projektantów (ach te kozaki w kamuflażu!) i z lubością odkrywa swoje wdzięki. Gdy jednak trzeba zagrać, i to z temperamentem, przypomina nieporadne gwiazdy polskich seriali. Rękę próbuje jej podać Antonio Banderas, aktor wszechstronny i utalentowany, jednak między nimi ewidentnie brakuje chemii.

De Palma chyba zorientował się, że coś tu nie gra. Reżyser próbował zagmatwać scenariusz, mieszając płaszczyzny czasowe. Niestety, widz gubi się w labiryncie poplątanych wątków i zaczyna zastanawiać się, o co w tym wszystkim chodzi. W finale nachodzi nas myśl „o czym był ten film”. Niestety – o niczym.

W pamięci zostaje tylko jeden obrazek – niesamowitego stanika ze złota i klejnotów. To prawdziwe arcydzieło, ale sztuki jubilerskiej.

Rafał Stanowski

A Wy – jakie klapy mistrzów jeszcze pamiętacie?

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

aneta
2010-09-09 12:58:53

ja bym dodała ostatnie filmy Woodego Allena, zwłaszcza Vicky Cristina Barcelona. Uwielbiam jego stare filmy (Annie Hall,Manhattan) ale te ostatnie to już zdecydowanie nie to samo!

Odpowiedz »

fanka
2010-09-09 12:15:51

Uwielbiam Jarmuscha, ale do dziś się zastanawiam o co chodziło w "Limits of Control" :) (pewnie nie jestem sama ;) )

Odpowiedz »

kinoman
2010-09-09 12:03:18

Do plebiscytu dodaje film "Spotkanie w Palermo" Wim Wendersa. To była totalna masakra wielkiego twórcy.

Odpowiedz »

Marcello
2010-09-09 12:08:15

Byłego, wielkiego twórcy - należy dodać. Dawno na takiej kaszanie nie byłem

Odpowiedz »

Krzysztof Kornacki
2010-09-08 19:54:15

Z Franticem to troszkę Pan przesadził, to naprawde znakomicie zrealizowany thriller. Z pozostałymi tytułami się zgadzam. Pozdrawiam

Odpowiedz »

Daria
2010-09-09 07:50:39

Ja też uważam, że frantic było nawet ok, choć wymagał innego zakończenia

Odpowiedz »

Rafał Stanowski
2010-09-10 12:27:38

Przepraszam wszystkich fanów Frantica, ale ja naprawdę nie trawię tego filmu od połowy :) Zaczyna się świetnie, intrygująco, ale potem jest straszny spadek i wielkie rozczarowanie w finale. Dlatego mi podpadł, nie lubię takich wahań emocji. Pozdrowienia

Odpowiedz »

Dodaj komentarz