20.08.2010

Antropolog na tropie

Prawda, że niesłychane, jak ważną rolę w kryminałach odgrywają wielkie miasta? Ystad u Mankella, Edynburg u Rankina, Moskwa u Marininy, Breslau u Krajewskiego... Nie ma jednak w tym nic dziwnego. Jak pisze Mariusz Czubaj, „metropolia jest dla pisarza swoistym preparatem – obiektem godnym analizy, gdyż konflikt, agresja, zbrodnia są substancjalnie wręcz wprzęgnięte w ideę wielkomiejskości”.

No, fakt. Naprawdę nie ma się czemu dziwić. To przecież w miastach – tych sztucznych przestrzeniach, gdzie łatwo się zgubić anonimowemu sprawcy – dokonuje się najwięcej przestępstw. Gwałty, mordy, rabunki, a czasem, po prostu, zwykłe akty psychicznego znęcania się – oto, czym żywi się współczesne miasto. I to żywi się z pożytkiem dla powieści kryminalnej. Mariusz Czubaj zauważa: „zarówno Sztokholm Lapidusa, jak i Marsylia Izzo to przykłady metropolii kenokapitalistycznych, wyróżniających się wieloetnicznym charakterem, z obwarowanymi, zamkniętymi obszarami (chodzi tu nie tylko o dzielnice bezdomnych, lecz także getta imigranckie), znacznym odsetkiem bezdomnych, wreszcie – z rozprzestrzeniającą się kulturą gangów”.

Kenokapitalizm? Wieloetniczny charakter? Kultura gangów? Brzmi mądrze, prawda? Ale takie właśnie jest. Wystarczy się dokładniej przyjrzeć. Akt czytania kryminałów to przyjemność, bez dwóch zdań, ale czasem może być też zaprawiona innego rodzaju przyjemnością – poznawania rzeczywistości i stosunków międzyludzkich. Takie podejście w każdym razie reprezentuje Mariusz Czubaj. I nim wygrywa.

Punktem wyjścia dla autora była antropologia, czyli dział nauki zajmujący się kulturą jako specyficznym wytworem człowieka. W „Etnologu w Mieście Grzechu” takim przejawem kulturowym jest powieść kryminalna. Czubaj, fascynat i czytelnik gatunku, a także autor kryminałów (napisanych m.in. wspólnie z Markiem Krajewskim), traktuje ją jako przedmiot analizy wielostronnej i głębokiej. Patrzy na nią przez pryzmat skojarzeń z najwyższej – antropologicznie – półki. I do ciekawych wniosków oraz obserwacji dochodzi.

Do tego na przykład, że rodząca się w XIX wieku literatura kryminalna „zachowuje kardynalną zasadę sensacyjnych broszur jarmarcznych, a więc przybliża nam – poprzez ekspozycję szczegółu, tropu, śladu, znaku – potoczność i codzienność”.

Albo do tego, że „powieść kryminalna (...) jest także opowieścią o sposobach myślenia. Jeśli kryminał, by przywołać znane określenie Umberto Eco, jest faktem kosmologicznym, to jest nim nie tylko ze względu na sposób kreacji świata przedstawionego, ale także z powodu ukazywania sposobu myślenia, który pozwala uporządkować sferę chaosu, zażegnać kryzys spowodowany zbrodnią i przywrócić ład”.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz