25.06.2010

Były, minęły – o dawnych kabaretach, które warto znać

Aneta Stokes

Polscy wielbiciele kabaretów z pewnością nie mogą narzekać na brak wyboru. Trudno zliczyć ilość grup kabaretowych, które dziś – z mniejszym lub większym sukcesem – próbują zdobywać ich uznanie i sympatię. Wybór jest ogromny, ale jakość skrajnie różna.

Nie ma się co dziwić, skoro dziś kabaret może zrobić każdy: wystarczy grupka znajomych, którzy lubią się razem wygłupiać, kilka napisanych wspólnie tekstów, jakieś dżingle, może jakaś gitara – i program na Pakę gotowy. Czasem z takich spontanicznych akcji wyłaniają się prawdziwe kabaretowe perełki, więc nie należy ich może całkowicie krytykować. Częściej jednak nic się nie wyłania. To właśnie w tym kontekście pomyślałam o kabaretach, których już nie ma, a od których wszyscy chłonni scenicznych wrażeń młodzi kabareciarze mogliby się wiele nauczyć. Kabarety te mogłyby też zafundować wspaniałą i niebanalną rozrywkę niejednemu zmęczonemu hałaśliwymi i kolorowymi show widzowi. Oto moje rekomendacje.

Kabaret Dudek

Kabaret ten odkryłam dzięki napisanemu przez Stanisława Tyma skeczowi „Kolejka”, który – jeśli ktoś jeszcze nie widział – polecam gorąco. („Kolejka, którą razem tworzymy, jest kolejką słuszną. Staliśmy, stoimy i będziemy stali w naszej kolejce. Nie mówimy, że stoi nam się łatwo, ale stoi nam się w ważnej kolejce i oto stoimy.) Potem zobaczyłam słynnego „Sęka”, „Przyjęcie”, „Ucz się Jasiu”, „U doktora” („Pan żonaty?” „Szalenie”), „Karolkową”  i wiele innych. Każdy z nich to moim zdaniem majstersztyk. Nie przeszkadzają mi nawet odniesienia do PRL-owskich realiów, które pod pewnymi względami nadal brzmią aktualnie i są całkowicie czytelnie. Na wspomniany majstersztyk składają się fantastyczne teksty (dla Dudka pisali między innymi Stanisław Tym, Andrzej Waligórski, Eryk Lipiński, Wojciech Młynarski czy Jerzy Jurandot) oraz równie fantastyczna gra aktorska. W kabarecie występowali wszak znakomici, profesjonalni aktorzy; stały skład tworzyli: Irena Kwiatkowska, Wiesław Michnikowski, Jan Kobuszewski, Wiesław Gołas i założyciel kabaretu – Edward Dziewoński, w poszczególnych programach można było zobaczyć także Annę Seniuk, Teresę Lipowską, czy Janusza Gajosa. Moje największe uznanie budzi właśnie to, że skecze broniły się same, aktorzy nie potrzebowali głośnych dżingli, świateł, choreografii i innych fajerwerków, by wzbudzić aplauz publiczności. Tekst i gra aktorska były wystarczającą siłą. Moim zdaniem bronią się pięknie do tej pory.

Kabaret Starszych Panów

Mało jest teraz kabaretów mogących pochwalić się dobrymi piosenkami. Ta forma często jest przez nie zupełnie ignorowana lub traktowana jako krótki przerywnik między skeczami – najlepiej taki, w którym publiczność będzie mogła sobie poklaskać i ewentualnie pośpiewać w refrenie – co gwarantuje „rozruszanie” na kolejną dawkę skeczy. Dlatego pewnie często zdarza mi się słyszeć opinie, że piosenka w kabarecie jest niepotrzebna, bo tak naprawdę jest sprytnym oszukaniem widzów: niby dużo się na scenie dzieje, ale w sumie nic śmiesznego. Ja uwielbiam dobre piosenki kabaretowe i właśnie dlatego uwielbiam Kabaret Starszych Panów; ich piosenki (napisane przez Jeremiego Przyborę, a skomponowane przez Jerzego Wasowskiego) dla mnie małe dzieła sztuki. Oparte nie tyle na prostej zabawie słowem, co raczej szalonej żonglerce, której efektem są takie na przykład cudeńka:

„Jeżeli kochać, to nie indywidualnie,
Jak się zakochać, to tylko we dwóch.
Czy platonicznie pragniesz jej, czy już sypialnie,
Niech w uczuciu wspiera dzielnie cię druh.
Bo pojedynczo się z dziewczyną nie upora
Ni dyplomata, ni mędrzec, ni wódz.
Więc ty drugiego sobie dobierz amatora,
I wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc.”

Cytaty mogłabym oczywiście umieszczać jeden za drugim. Polecam wszystkie piosenki, zarówno w tych pierwotnych, jak i późniejszych (wykonywanych m.in. przez Zbigniewa Zamachowskiego, Adriannę Biedrzyńską czy Piotra Machalicę) wersjach. To jak łyk świeżego powietrza, naprawdę.

wydrukuj wyślij

Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.



Waszym zdaniem

Brak komentarzy

Dodaj komentarz