01.09.2010
Podwójne morderstwo w małym domku
TRAGEDIA W NIEGARDOWIE. Najbardziej prawdopodobna wersja zdarzeń jest taka, że mężczyzna najpierw zabił dwie kobiety, a potem się powiesił
Domek jest bardzo niepozorny. Jasnoszary, parterowy, położony na krańcu wsi. Tuż pod oknami przebiega ruchliwa droga wojewódzka z Proszowic do Słomnik. Aż trudno uwierzyć, że w takim miejscu mogło dojść do ogromnej tragedii. Jednak biało-czerwona policyjna taśma i kilka zaparkowanych w sąsiedztwie radiowozów wskazują, że to jest właśnie miejsce dokonanej kilkadziesiąt godzin wcześniej zbrodni. W środku pracują jeszcze śledczy. Na terenie posesji znaleziono zwłoki 84-letniej kobiety i jej 59-letniej córki.
Starsza kobieta od śmierci męża mieszkała w tym miejscu samotnie. Nie była jednak opuszczona, bo mieszkająca w oddalonych o kilka kilometrów Słomnikach córka regularnie odwiedzała matkę, pomagając jej w domowych czynnościach (druga córka na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych). - Kobieta była schorowana, cierpiała na kręgosłup. Chodziła bardzo mocno pochylona, niemal zgięta wpół - mówi Józef Łakomy z Niegardowa.
Córka była u matki również w minioną niedzielę. Wtedy obie były widziane po raz ostatni. Dzień później znaleziono je martwe. - Mąż młodszej kobiety zaniepokoił się, gdy żona nie wróciła na noc do domu, a przez cały poniedziałek nie mógł się do niej dodzwonić. Gdy pojechał na miejsce, zastał dom zamknięty. Wtedy skontaktował się z nami i opowiedział o całej sytuacji. Otrzymał zalecenie, by w towarzystwie świadka siłą otworzył drzwi wejściowe. Wtedy znalazł zakrwawione zwłoki żony - mówi rzecznik prasowy małopolskiej policji mł. insp. Dariusz Nowak.
Na miejsce natychmiast posłano policyjny patrol. W trakcie przeszukiwań posesji, w przylegającej do domu komórce znaleziono zwłoki matki. Obie kobiety miały rany głowy. Od początku było jasne, że doszło do zabójstwa. Od początku też policjanci wykluczyli motyw rabunkowy. Nie było żadnych śladów plądrowania. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na miejscu została znaleziona siekiera, która najprawdopodobniej była narzędziem zbrodni.
W czasie, gdy trwały przeszukiwania domu w Niegardowie, policja wiedziała już o zdarzeniu, do którego doszło w jednym z proszowickich bloków wielorodzinnych. W piwnicy budynku przy ulicy Partyzantów znaleziono w poniedziałek przed południem zwłoki 67-letniego mężczyzny. Przyczyną śmierci było powieszenie. Oba zdarzenia zaczęto ze sobą łączyć w momencie, gdy okazało się, że powieszony był szwagrem starszej z zamordowanych kobiet (ożenił się z jej siostrą). Miał też działkę tuż obok domu, w którym doszło do zabójstwa. - Obie te działki były kiedyś częścią jednego gospodarstwa. Mężczyzna przebywał tam prawie codziennie, hodował kury, króliki. Spędzał na działce całe dnie - słyszymy w Niegardowie.
Po zdarzeniu pojawiły się informacje, że mężczyzna był skonfliktowany z obiema kobietami. Sołtys Niegardowa Wiesław Kaliniak powiedział nam jednak, że nigdy nie słyszał o żadnych nieporozumieniach, do których miałoby dochodzić między nimi. - Dla mnie, jako człowieka z zewnątrz, wszystko było w najlepszym porządku. Nigdy nie słyszałem o żadnych kłótniach ani awanturach. Nigdy bym nie przypuszczał, że starsza kobieta mogła mieć jakiegoś wroga. Przeciwnie, wszystko wskazywało na to, że niczego jej nie brakuje. Dlatego po tym, co się stało jestem ogromnie zaskoczony, podobnie jak chyba wszyscy mieszkańcy - tłumaczy.
Insp. Nowak powiedział nam, że z zebranych informacji nie wynika, iż pomiędzy zamordowanymi kobietami a mężczyzną, który popełnił samobójstwo, miało dochodzić do większych nieporozumień. Nigdy w domu nie musiała interweniować policja. Mimo to od początku najbardziej prawdopodobną z przyjętych przez policję wersji wydarzeń była taka, że to mężczyzna, który popełnił samobójstwo, wcześniej dokonał zabójstwa obu kobiet. - Nie jest to jedyna wersja, jaką bierzemy pod uwagę, ale w tej chwili najbardziej prawdopodobna. To wszystko układa się w logiczną całość - uważa Dariusz Nowak.
- 1
- 2
- następna »
- 1
- 2
- następna »
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.
Artykuł bezpłatny
Subskrybuj kategorię
Skomentuj (1)
Wydrukuj
Wyślij link
-
24.05.2012
Zamknęli "sklepik" z marihuaną
PRZESTĘPCZOŚĆ. Aż 162 zarzuty usłyszał w prokuraturze 27-latek z Nowej Huty, który w wynajętym mieszkaniu prowadził "sklep" z marihuaną. Będzie odpowiadał za handel i posiadanie narkotyków. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia. -
24.05.2012
Ugodzona nożem nieopodal Rynku
TARNÓW. 34-letnia mieszkanka Tarnowa omal nie zginęła od ciosów zadanych nożem. Prawdopodobnego sprawcę obezwładnili świadkowie krwawego zajścia w jednej z tarnowskich kamienic. -
24.05.2012
Narkotykowy gang rozbity przez CBŚ
-
23.05.2012
Karty bankomatowe skanowali w Krakowie, pieniądze wypłacali w Ameryce Południowej
-
23.05.2012
Pobili trenera i zniszczyli autokar
Facebook
GooglePlus
Wykop











Obserwator...
2010-09-01 11:30:38
Tragedia wielka... ale co robi Policja? Policja doradza, mężczyźnie zaniepokojonemu losem zony, znalezienie świadka i włamanie do cudzego domu...
Odpowiedz »
Dodaj komentarz