Więcej życzliwości
Przeżyte lata złączone ze stale powiększającą się wiedzą o Rzeczpospolitej powodują, iż coraz częściej muszę pilnie panować nad swoim językiem, by przynajmniej ograniczyć pojawiającą się od czasu do czasu chęć nauczania, pouczania, strofowania i w ogóle wymądrzania się ponad miarę. Jednak to bardzo trudne.
Radiowa miłość
Radiem interesowałem się od zawsze. Przed wojną (na wszelki wypadek dodam, że przed drugą światową) zakładałem sobie na uszy słuchawki "Detefonu” i pracowicie szurając drucianą spiralką po "kryształku” oraz kręcąc pokrętłem kondensatora, starałem się uzyskać jak najlepszy odbiór rozgłośni warszawskiej, bo tylko na tyle było mnie stać.
Czas nieutracony
Kiedyś, zanim udało się w drewnianej leśniczówce, w której bytowałem przez przeszło dwanaście lat, przygotować wszystko, co niezbędne do przeżycia, mijało mnóstwo czasu.
Zapach wakacji
Już niemal całkiem odeszło spośród nas pokolenie, które pamiętało przygotowania do wyjazdu na kilkutygodniowy "prawdziwy” odpoczynek w upatrzonym wcześniej miejscu. Owa prawdziwość polegała na możliwości pełnego pogrążenia się we wczasowych zajęciach: spacerach, łowieniu ryb, zbieraniu grzybów…
Nie chwal dnia
Nie chwal dnia przed wieczorem, a ministrów przed dymisją. Starą tę prawdę przypomniano mi na Wielkanoc, gdy z rozkładu jazdy PKP znowu zniknęło parę pociągów.
Ucieczka z samotni
Rozsiadłem się w fotelu idealnie przystosowanym do wielkanocnej lektury. Można wprawdzie czytać w łóżku, wszelako wtedy człowieka łapie sen i cała zabawa kończy się stukiem książki wypadającej na podłogę z moich rąk.
Uśmiech żony
Dom jest duży i stoi jako przedostatni w szeregu sobie podobnych. Jest przyjazny, chociaż dość drogi w utrzymaniu.

