03.07.2010
Jak wypadnie to głosowanie
"Byłoby miło, gdyby ta miłość /nie znała gorzkich słów" - jak śpiewa Tomasz Wachnowski. Niestety, bez gorzkich słów, jak pokazuje życie, się nie da. Mimo chęci, mimo deklaracji. Gdy w grę wchodzą namiętności, trudno powstrzymać język na wodzy. Zwłaszcza gdy wodza... Ale pal licho dygresje. Fakt jest faktem: intryguje mnie, jak wypadnie to głosowanie. Przeważą głosy tych, którzy postawią na kulturę, ludzi ceniących urodę języka, piękną polszczyznę, harmonię, elegancję - czy jednak tych drugich. Nie nazywajmy; wiadomo, co jest po drugiej stronie. Jest opozycja. Opozycja strony pierwszej.
Lidia Bogaczówna rozstała się wprawdzie ostatnio z funkcją prezesa Krakowskiego Oddziału Związku Artystów Scen Polskich, niemniej wycofując się na pozycję wice, bynajmniej nie osłabiła swej aktywności, a zwłaszcza pomysłowości. Wszak do sensownego działania nie funkcja prezesa jest potrzebna. Nie dyrdymały o parytetach. Już wprowadziła nagrodę Syzyfa - dla tych, co bezinteresownie pracowali na rzecz środowiska ludzi teatru, i nagrodę Loży, dla młodego zdolnego aktora ze scen pozakrakowskich, i jeszcze doprowadziła do wydania "Etyki" Stanisławskiego, nie wznawianej od blisko 60 lat; teraz, ze wstępem prof. Tadeusza Gadacza, ma być prezentem dla studentów I roku PWST. Niech choć na początku będą ideały...
Pomysł podpatrzyła w Wiedniu. Tam dowiedziała się, że bilety wstępu do miejskich instytucji kultury, czyli opery, filharmonii, teatru uprawniają do darmowego korzystania z miejskiej komunikacji, w tym z metra, na dwie godziny przed i sześć godzin po przedstawieniu. Zatem od razu - "w imieniu środowiska i naszej Publiczności" - wystosowała do Józefa Pilcha, przewodniczącego Rady Miasta Krakowa pismo z prośbą, by podobną praktykę wprowadzić w Krakowie - choćby tylko w weekendy, choćby na dwie godziny przed i trzy po spektaklu.
Pomysł fantastyczny, zwłaszcza w mieście takim jak Kraków, które niezmiennie ma ambicję być miastem kultury. Jak napisała Bogaczówna, umocniłoby to "pozycję Krakowa jako kulturalnej stolicy Polski", a przede wszystkim mógłby Kraków być pierwszy, "co niewątpliwie odbiłoby się szerokim echem w mediach".
Zatem od razu odbijam, bo też chcę być pierwszy. A warto się spieszyć, bo Tadeusz Bradecki - krakowianin dyrektorujący Teatrowi Śląskiemu - chciałby ten pomysł wprowadzić również w Katowicach. Odbijając, podbijam od razu stawkę - proponuję rozciągnąć owo udogodnienie na wszystkie dni tygodnia, jak i melomanów udających się do Filharmonii, a przede wszystkim na wszelkie sceny, nieważne miejskie, marszałkowskie czy, za przeproszeniem, narodowe. I proszę nie zapominać o tych małych, jak np. Teatr Barakah, który wystawił właśnie spektakl "Szyc" ze świetną rolą Bogaczówny zresztą.
Jak przekonuje we wspomnianym piśmie aktorka, rozwiązanie takie sprawi, że mieszkańcy Krakowa nie będą musieli brać samochodu, co pozwoli im pójść po spektaklu na lampkę wina. (A przecież są i takie, nie ukrywajmy, po których by się od razu pół litra wypiło, żeby zapomnieć). Ponadto uwolni to centrum od części aut, których i tak nie ma gdzie parkować. Zmniejszy też korki, hałas i zanieczyszczenie powietrza, a przede wszystkim - akcentuje aktorka - zwiększy atrakcyjność turystyczną miasta. Nie błahe jest i to, że udający się do teatru, mając dojazd w cenie biletu, zaoszczędzą minimum 10 zł - "bo przecież do teatru chodzi się parami" - co może być dodatkowym argumentem za wybraniem się do teatru, czy opery.
Przyznają Państwo - pomysł zbożny ze wszech miar! Zatem intryguje mnie, jaki będzie wybór. Jak wypadnie to głosowanie. Cóż, wszystko w rękach radnych. Ja wierzę, że kultura buduje, że kultura jest najważniejsza.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.


Brak komentarzy
Dodaj komentarz