Mniej, ale lepiej
Zagrzmiało, zahuczało, zadymiło. Rząd w opałach, spadają sondaże, pani minister biega w ramach pokuty wokół stadionu. Premier marszczy brwi, sugeruje, że będzie noc długich noży na 100 dni istnienia gabinetu.
Pieniądze z zegarka
Wszystkiego jest w nadmiarze. W sklepach półki uginają się od towarów, samych sklepów zresztą też za dużo. Jak również taksówek, restauracji, reklam w telewizji i bzdur tamże.
Autobus do kamery
Dwa urządzenia są kluczowe dla kariery polskiego polityka. Autobus i kamera. Kamera rządzi w polityce wszędzie, ale autobus to nasz wynalazek. Doświadczenia ostatnich wyborów potwierdzają skuteczność strategii autobusowej.
Nie tylko internet
W najnowszej historii Polski były wypadki grudniowe, marcowe, czerwcowe, jak też wydarzenia w sierpniu 1980 roku i październiku 1956. Styczeń zawsze jednak pozostawał spokojny. Za zimno na uliczne demonstracje. W tym roku było inaczej.
Mniej, ale pracowitych
Publicyści i politycy chętnie mówią "czterdziestomilionowy naród polski”. Póki było nas prawie 39 milionów, można było od biedy tak zaokrąglać w górę. Teraz zostało 37,2 miliona Polaków i mówiąc o zaokrągleniach, bliżej nam do 35 niż 40.
Dajcie nam odetchnąć
Wróciłem naładowany energią i optymizmem. Dwa tygodnie w Dubaju, łagodne słońce nad bardzo ciepłym morzem, ożywi w styczniu każdego. Tylko niespokojne spojrzenia na bezchmurne niebo zakłócały idyllę. Trudno było stwierdzić, czy białe smugi kondensacyjne to jeszcze ślady samolotów pasażerskich czy już amerykańskich i irańskich rakiet. Na szczęście wszystko wytrzymało do wyjazdu. Wojnę zdecydowanie lepiej oglądać w telewizorze niż zadzierając głowę na plaży.
Echa samotnego wystrzału
Na początku lat 90. Polska była "hot news”. Ciągnęły do nas pielgrzymki polityków, urzędników, biznesmenów i cwaniaków. Chcieli coś zrobić, ale bardziej coś zarobić. Duży kraj w środku Europy, w którym wszystkiego brakowało i wszystko trzeba było zrobić, budził zainteresowanie. Niekiedy połączone z desperacją.
Chyba będzie lepiej
Święta mają swoje prawa. Wszystko trochę przycichło. Rynki finansowe zwolniły, giełdy nie szaleją, analitycy też hamują fantazję i mówią spokojniej. Agencje ratingowe pojechały na urlop, nie słychać zapowiedzi kolejnych degradacji państw i ważnych banków. Choinka wyraźnie łagodzi obyczaje, także w europejskich finansach. Okres świąteczny będzie jednak za chwilę już tylko wspomnieniem. Co przed nami?

