03.02.2012
Kryminalna sprawa
Kondycja życia była licha, ludzie w większości biedni, toteż i zbrodnia była szara, a stawka, o którą grali przestępcy, niewysoka. W dodatku cenzura pilnowała socjalistycznej poprawności, chroniąc (jak ich określał Barańczak) "nadludzi w niebieskich mundurach”. Autorzy dokonywali ogromnych wysiłków, aby stworzyć coś w miarę strawnego – udawało się to nielicznym, np. Kąkolewskiemu. Słomczyński (Joe Alex) umieszczał akcje swoich powieści bezpiecznie na Zachodzie. Ciemnymi bohaterami tych powieścideł bywali głównie prywaciarze, czasem nieuczciwi urzędnicy niskiego szczebla, no i agenci wrogich sił. Mimo to księgarnie nie miały trudności ze zbytem "Srebrnych kluczyków”, "Jamników” czy "Labiryntów”, nie mówiąc o zeszytach "Ewa wzywa”.
Obecnie nie ma większości ograniczeń, są i wielkie pieniądze, i kontrasty społeczne, i korupcja. Nie chroni się polityków ani funkcjonariuszy. W dodatku życie dostarcza tyle pomysłów, walki gangów, tajemnicze morderstwa i jeszcze bardziej niezwykłe samobójstwa, co rusz elektryzują opinię publiczną. Co się więc stało?
Po pierwsze, konkurencja – u początku III RP przeżyliśmy zalew zachodniej literatury komercyjnej, z którą nasza nie mogła konkurować. W dodatku wykruszyła się kadra rzemieślników, a nowi przybywają powoli. Pisarz powinien być poważny, ważny i nudny. Nade wszystko zaś słuszny, to może go przełożą i wydadzą w Niemczech... Rodzimy rynek książki jest słaby (tytuł sprzedający się w 10 tys. egzemplarzy to już sukces!), toteż na kryminałach trudno się dorobić. Znamienne zresztą, że literatura popularna rozkwita w krajach, w których czytelników można liczyć nie w tysiącach ale w milionach. USA, Rosja, Wielka Brytania.
W dodatku w Polsce marnie jest z innymi obszarami eksploatacji. Za komuny można było dobry pomysł sprzedać w radiu, puścić jako "Kobrę” w telewizji, drukować w odcinkach w gazecie... Były czasy dla autorów! Mieli gdzie debiutować, szlifować war- sztatową sprawność...
Poza tym trudno sobie wyobrazić, by wzięty u nas lekarz czy prawnik (jak Cook czy Grisham) porzucili swe zawody dla literatury. Żaden biznes. Polityka i owszem.
Nikt nie pisze kryminałów, thrillerów czy horrorów... Lub prawie nikt.
Portal „Dziennik Polski” wraz ze wszystkimi treściami będącymi jego elementami składowymi - w szczególności internetowe wydanie „Dziennika Polskiego” i treści będące jego elementami składowymi - podlegają ochronie prawnej na podstawie międzynarodowego i polskiego prawa autorskiego. Jakiekolwiek korzystanie z utworów, o których mowa powyżej, przekraczające dozwolony użytek osobisty (uregulowany w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych) wymaga wyraźnej zgody Wydawcy - POLSKAPRESSE Sp. z o.o., które z tytułu praw autorskich jest podmiotem uprawnionym do wydania takiej zgody.

Brak komentarzy
Dodaj komentarz